Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Miłość

piątek, Czerwiec 25th, 2010

Dzięki wielkie za komentarze, nie było ich dużo, ale dobrze jest nie narzekam xD. Poza tym, że notkę pisałam cały dzisiejszy dzień to wszystko wporządku. Alex już się przeprowadziła, ale nie miałam z nią okazji rozmawiać, także nie wiem co z nią. Napewno będzie jeszcze pisać, musi. xD. Muszę Was zawiadomić, że od dzisiejszego dnia ruszył FAN CLUB TOKIO HOTEL.
Znajdziecie go TU! (klik) . Wszystkiego sie tam dowiecie. Dodatkowo możecie się zapisać na forum (w którym JA mam okazję być modem xD). Zapraszam x)
Poza tym chcę zrobić tanią reklamę blogowi mojej kochanej Aduśki. Jest on o naszym kochanym Riczim Stringi(!)nim. A znajdziecie go TU! (klik) .
No i na sam koniec zawiadamiam Was, że zaczęłam się za pisanie książki. Jeśli ktoś będzie chętny do czytania jej musi poczekać, bo jestem dopiero w trakcie tworzenia dzieła mojego życia.
DZIĘKUJĘ! KOCHAM WAS !!

- Nie tylko co? – niecierpliwiłam się.
- Tylko ja się zastanawiam czy… – znów przerwała.
- Alex cholera mów, bo już jestem obsrana. – mówiłam.
- Oj zobacz no ja niby jestem z Billem, a nie widziałam go już tyle czasu i ja nie wiem czy to co on mówi mi jest prawdą. – głos Alex drżał. Wyczułam w nim strach i żal.
- Kochanie. Jeny. Nie wiem co Ci powiedzieć mam.
- Najlepiej słuchaj…
- No słucham…
- Dzwonił do mnie jakąś godzinę temu i powiedział, że bardzo, ale to bardzo tęskni i, że jak wróci za dwa dni to od razu do mnie przyjdzie. Ja mu powiedziałam, że się cieszę i, że nie mogę się doczekać. Potem gadaliśmy jeszcze chwilę o niczym, później żegnaliśmy się i on powiedział, że bardzo mu zależy na mnie. No, ale nie powiedział, że mnie kocha? Nie? No i ja się boję, że on mydli mi oczy…
- Chora jesteś. Chłopakowi na pewno zależy, a TY jak zawsze robisz z igły widły. Jesteś moją przyjaciółką i jak jakiś palant CI krzywdę zrobi to będzie miał do czynienia ze mną.
- Dziękuję. Agata to samo powiedziała. Kocham Ciebie. Do kiedyś tam. – zaśmiałyśmy się i rozłączyłyśmy. Położyłam się wygodnie w łóżku i poszłam od razu spać.
Od razu jak otworzyłam oczy zobaczyłam twarz mojej mamy, która bardzo dziwnie wyglądała. Miała biało czarną maseczkę. I śmierdziało od niej zgnilizną.
- Kobieto co Ty masz na twarzy? – spytałam zaspanym głosem.
- Maseczkę. – zaśmiała się mama. – Śniadanie masz na biurku. Dzwoniła Maksi prosiła byś do niej oddzwoniła, bo ja jakąś ważną sprawę.
- Joł dzięki. – wstałam dałam mamie buziaka i od razu zadzwoniłam do Maks. – Elo bejbe!
- Anika? – spytała jakby nie wiedziała, że to ja.
- Tak mama mówiła, że dzwoniłaś.
- Właśnie jakąś godzinę temu dostałam odpowiedzieć z miejsca gdzie będziemy grać pierwszy koncert.
- I ?
- No i jak płyta będzie już to chcą ją na przesłuchanie i jak im się spodoba mamy małą trasę koncertową.
- CO??
- GUFNO! Właśnie to! Słyszysz! Jak im się spodoba to mamy koncerty. Jak nie to jest jeszcze jedno wyjście, ale to na razie nic nie mówię. Liczę na to, że się spodoba i… Musza się zgodzić. Ja lecę, bo mam spotkanie z takim kolesiem od nagłośnienia. Kocham Pa.
- No ja też Pa. – odłożyłam telefon na biurko zabrałam się do jedzenia śniadania. Potem ubrałam się i zeszłam do mamy. Kobieta ta siedziała sobie wraz z Jimem, który chyba u nas zamieszkał (LOL?). – Yyy… Dzień dobry.
- Cześć. I jak nagrania? – spytał Jim miłym głosem.
- Bardzo dobrze. Frans powiedział, że w środę mamy przyjść. – odpowiedziałam i usiadłam na kanapie.
- No to nie macie za dużo wolnego czasu. – stwierdził ponuro Jim.
- Niestety. – złapałam się za głowę. Byłam trochę zmęczona, ale nie zasnęła bym już. – Gdzie Tamara?
- W ogrodzie bawi się. – rzekła mama poczym wstała i poszła chyba do kuchni. Ja siedziałam z Jimem, patrzyliśmy na siebie nic nie mówiąc. Wreszcie po chwili Jim się odezwał
- Stało się coś?
- Zmęczona jestem. – powiedziałam.
- To idź przejdź się. – zaproponował Jim.
- Nie mam z kim.
- Sama. Najlepiej będzie.
- W sumie…. Dobra pójdę. – zaśmiałam się. Wstałam i wyszłam. Szłam między kolorowymi domkami na mojej ulicy. Mijając znajomych mówiłam im „cześć” nawet nie zatrzymywałam się by porozmawiać z nimi. Nic, nie miałam jakoś ochoty. Doszłam do skraju ulicy i zobaczyłam wysiadających z samochodu TH. Zdziwiłam się, bo o ile mnie pamięć nie myli to mieli wrócić dopiero za dwa dni. Tak jak Bill Alex mówił i Tom mnie. No, ale chyba nas okłamali. Postanowiłam się dowiedzieć gdzie wchodzili i po co i do kogo. Podeszłam cicho pod budynek, do którego weszli chłopacy z TH wraz z jakimiś dwoma gorylami. Skradłam się i zobaczyłam jak Kaulitz’e, Georg i Gustav w obstawie dwóch wielkich ludzi stali, a wkoło nich było mnóstwo reporterów itp. Stałam za wielką szybą wpatrując się w całą sytuację. Nagle ktoś mnie zaczął klepać po ramieniu. Nerwowo odwróciłam głowę w tył i ujrzałam ogromną parówę, która patrzyła na mnie z góry. Koleś miał chyba ze 3metry, był ciemnej karnacji, miał ogromne usta i wielkie gałki oczne, które musiał chyba sklejać, bo prawie mu z orbit wylatywały. Patrzył na mnie wzrokiem jakbym mu ojca i matkę szminką do ust udusiła (nie wiem czy można, ale taki miał wzrok).
- W czymś pani pomóc? – spytał koleś. Zachciało mi się płakać, a jednocześnie śmiać.
- Nie no ja tylko patrzę sobie. – powiedziałam niepewnie.
- A masz pozwolenie na patrzenie? – pytał dalej. Jego oczy zrobiły się małe, a ręce, które wyglądały jak serdelki zawiesił na ogromnym brzuchu.
- Można mieć karnet? – odpowiedziałam zapytaniem. Stwierdziłam, że mogę pożartować sobie z człeka, wyglądał groźnie, ale jego sposób wysławiania się dawał dużo do życzenia.
- Ha? – wydał z siebie dźwięk coś w stylu świńskiego chrumknięcia, ale nie byłam pewna czy to było to.
- Co? – syknęłam ostro.
- Dobra dziecko wypierdzielaj mi stąd. – warknął koleś.
- Tosz o co panu chodzi? Tam jest TH i… i… i… i ja chce popatrzeć, a potem z nimi pogadać. – mówiłam jednym tchem. Ten murzynowski idiota patrzył na mnie wzrokiem mordercy pluszowych zabawek.
- Wyginaj mi stąd! – zaczął krzyczeć. Uniósł rękę, by mnie złapać za… ramię, ale ja się wymknęłam i wbiegłam przez drzwi do budynku. Pobiegłam w prawą stronę i skryłam się za wielkim kwiatem. Wyciągnęłam w popłochu telefon i wykręciłam numer do Alex, bo była pierwsza na liście.
- ALEX! – powiedziałam, gdy ktoś odebrał telefon.
- Co jest? – spytała przyjaciółka.
- Mieszkasz blisko kafejki McCaffe nie? – spytałam szeptem.
- No tak. Jakieś 2 minuty, a co? Czemu mówisz szeptem?
- Nie czas na pytania. Przyłaź szybko i wejdź od tyłu do tego hotelu, w którym widziałyśmy Marca Terrenziego i Sarah Connor. Wiesz?
- No wiem i co tam?
- Yyy… do sali konferencyjnej cicho wejdź. Czekam. ALE SZYBKO!! Pa – włożyłam telefon spowrotem do kieszeni i poszłam po cichu do sali konferencyjnej. Nie minęło 6 minut jak Alex pojawiła się. Miała wydobyć z siebie głos, ale zatkałam jej ręką usta i pociągnęłam ją do sali gdzie fotograficy pstrykali Tokio Hotel zdjęcia. Cały czas rozglądałam się za tym wielkim fagasem co mnie chciał podłapać. Zboczeniec.
- Anika do cholery co się dzieje? – spytała wreszcie wkurzona Alex.
- Chodź zobaczysz. – powiedziałam i pociągnęłam ją, ale ta się wyrwała.
- Albo powiesz, albo ja wracam. – buntowała się.
- No dobra. Idę sobie ulicą patrzę, a z samochodu wysiada Tom, Bill i reszta w obstawie dwóch goryli. Podeszłam tu do okna, a tu pełno reporterów itp. Jakaś parówa mnie napastowała więc się schowałam za kwiatem i zadzwoniłam po Ciebie.
- Debil! – wrzasnęła Alex. – Tom nie mówił Tobie, że dziś mają premierę teledysku? – zrobiłam oczy jak denka od butelki, buzia otworzyła mi się z niedowierzania w to co słyszę.
- Że… co? – wydukałam bardzo zwięźle.
- No tak. Dziś jest premiera o 15. – stwierdziła Alex i zaczęła się śmiać.
- Tom ma wpierdol! – oświadczyłam i byłam skora iść i mu walnąć przy wszystkich. Wychyliłyśmy się by zobaczyć co się dzieje w tej sali. Zobaczyłyśmy chłopaków stojących samych bez nikogo. Dosłownie samych. Spojrzałam na Alex, ona na mnie i od razu pojawił się nam uśmiech na twarzy. Nic nie mówiłyśmy, a wiedziałyśmy co zrobić.
- Jesteś pewna? – spytała niepewnie Alex.
- A masz zamiar tu stać i podniecać się? – zapytałam ją i zaczęłyśmy się chichrać. Tak się rozkręciłam, Alex tak samo, nie mogłyśmy wyrobić i przewróciłyśmy się na ziemię robiąc przy tym wielki huk. Oczy chłopaków zwróciły się na nas. Spaliłam buraka, podobnie jak przyjaciółka, która leżała na mnie plackiem. Wstałyśmy i ogarnęłyśmy się. Popatrzyłyśmy zalotnie w stronę TH.
- Baranie. – szepnęła Alex.
- Wal się. – odpowiedziałam jej. Chłopacy na dal tylko na nas patrzyli. Nie wiedziałam co mam zrobić, czy śmiać się czy płakać. Czy może uciec czy iść do nich jak gdyby nigdy nic.
- TU JESTEŚ WARIATKO! – ktoś krzyknął i rzucił się na mnie. Upadłam na plecy szarpiąc się wyrywając i wrzeszcząc. Oczy miałam zamknięte i nie widziałam co się dzieje. Słyszałam tylko stłumiony pisk Alex. Nagle otworzyłam oczy i zobaczyłam tego goryla, z którym kłóciłam się przed wejściem i to właśnie jemu uciekłam.
- Puszczaj mnie patafianie! – krzyknęłam, kopiąc kolesia po klatce piersiowej. Alex rzuciła się na niego i zaczęła ciągnąc za koszulkę, która… niestety podarła się.
- Dobra… Rick zostaw je! – usłyszałam głos Toma. – MÓWIĘ ZOSTAW! Sam się tym zajmę. – goryl mnie puścił, Alex podniosła mnie. Spojrzałam na czerwoną ze złości minę Toma. Opuściłam głowę by nie widzieć jego wzroku.
- Coś się należy! – warknął olbrzym.
- Wal konia kutasie. – szepnęła Alex, tak że tylko ja to usłyszałam i zaczęłam walczyć z samą sobą, by się nie roześmiać.
- Pfff. – prychnął Rick. – Dzieci… – powiedział i odszedł. Uniosłam głowę i pokazałam temu palantowi FUCK U! Odwróciłam wzrok i spojrzałam tym razem na Toma. Jego do tej pory zawsze roześmiana twarz była ponura. Widać było jak się wkurzył za to co zrobiłam z Alex. Nie chciałam patrzeć na Billa, który pewnie też nieźle się zdenerwował. Ale w sumie… Co my takiego zrobiłyśmy? Przecież tylko chciałyśmy się przywitać, no ale kilka wypadków uniemożliwiło nam normalne powitanie.
- Cześć! – wydukałam wreszcie. Walnęłam łokciem Alex i ona także powiedziała tylko „CZEŚĆ”. Czekałam na reakcję Toma. W tym momencie chciałam zapaść się pod ziemię i nigdy nie wyjść na powierzchnię. Bardzo mi zależało na tym by mieć dobry kontakt z Tomem, by on mnie znał jako dowcipną dziewczynę, a nie jako łobuziarę, która jak zawsze z ALEX wpierdziela się w tarapaty.
- Ech. – jedyne co rzekł, odwrócił się i poszedł w stronę szatni. Normalnie myślałam, że mu walnę między oczy. Zaczęłam się gotować ze złości. Zwróciłam wzrok na Billa, który uśmiechał się do Alex. Aż wreszcie chyba gołąbki nie wytrzymały i rzucili się na siebie. Zaczęły się bardzo namiętne pocałunki itp. Bill szeptał coś Alex do ucha, ale ja nie dosłyszałam, bo mnie to nawet nie interesowało. W końcu jak Alex będzie chciała mi powiedzieć cokolwiek to mi powie. Podeszłam do Georga i Gustava, którzy tak samo jak ja nie wiedzieli chyba o co chodzi Tomowi.
- Cześć Wam. – powiedziałam i przytuliłam każdego.
- Co słychać? Jak nagrania? – pytał Gustav.
- Bardzo dobrze. Wszystko już nagraliśmy. – rzekłam. – Wybaczcie nie mogę. Muszę iść do niego. Bo umrę jak z nim nie pogadam.
- Ok. – chłopacy się zmówili, a ja poszłam do Toma, który stał oparty o ladę szatni i rozmawiał z kolesiem tam pracującym.
- Możemy pogadać? – zapytałam. Tom odwrócił się i skinął głową. Poszliśmy do kafejki. Usiedliśmy przy stoliku i Tom zamówił dla nas sok wiśniowy. Siedzieliśmy i patrzeliśmy na siebie w ciszy. W końcu wkurzyła mnie ta cisza. – Słuchaj!
- Nie to Ty słuchaj! – przerwał mi.
- Hm?
- Myślałem o nas dużo i stwierdziłem, że nie mogę już wytrzymać. Nie wyrabiam jest mi źle i nie umiem tak żyć. – mówił nie bardzo zwięźle. Nie chciało mi się myśleć o co mu chodzi. Więc zapytałam:
- Możesz zwięźlej?
- Anika! Będziesz ze mną? – walnął, a ja dostałam oczopląsu. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Niby go bardzo lubiłam i był dla mnie jak najlepszy przyjaciel, ale… nie kochałam go i to stanowiło problem.
- Tom… nie umiem Ci opowiedzieć na to pytanie. – szepnęłam i złapałam się za głowę.
- Nie musisz odpowiadać teraz. Rozumiem. Wyskoczyłem z tym tak nagle, ale nie mogę się powstrzymać. Zależy mi na Tobie i ja Ciebie kocham! – poczułam jakbym dostała w policzek. Jakby ktoś mnie młotkiem w głowę pierdyknął. To ostatnie słowo dudniło mi w głowie, obijało się o ścianki i znów powracało z podwojoną siłą.
- Dziękuję, ale na razie daj mi się oswoić z tym ok.? Nie masz mi tego za złe? – mówiłam spokojnym drżącym głosem.
- Mi się nie śpieszy. – powiedział i uśmiechnął się. Przez chwilę rozmawialiśmy o moich nagraniach o jego teledysku, wypiliśmy sok i niestety Gustav zawołał Toma i ten musiał iść. Dał mi buziaka w policzek i poszedł. Zaraz po nim do kafejki wpadła uchachana Alex. Usiadła tam gdzie wcześniej siedział Tom i zmarkotniała kiedy ujrzała moje łzy na policzkach.
- Bejbe co się stało? – spytała łapiąc mnie za rękę.
- Zapytał mnie o to czy z nim będę. Powiedział, że mnie kocha, a ja? Nie czuję nic do niego poza tym, że go bardzo, ale to bardzo lubię. – powiedziałam i się rozpłakałam.
- Och. Aniczko. – Alex wstała i usiadła blisko mnie. – Ja Billa tez nie kocham. Tzn. Kocham, ale na swój sposób i to nie jest tak, że… Kurcze… Może Ci się wydaje, że go nie kochasz, bo wiesz, że on zaczyna sławę i MY też i… boisz się rozstania.
- To chyba nie tak… – mówiłam przez łzy.
- A jak?
- Może i go kocham, sama nie wiem, no ale nie znamy się za dobrze. Niby rozmawialiśmy i niby to i tamto, ale… ja nie wiem. Idę. – wstałam i pobiegłam gdzieś. Alex zaczęła biec za mną, ale nie dogoniła mnie, więc zatrzymała się. Ja wybiegłam i wpadłam na… Billa. Zatrzymał mnie w swoich objęciach i nie puścił, bo zobaczył, że płaczę.
- Co się stało? – spytał.
- Nic. Bill puść. – wyrywałam się, ale nie dałam rady.
- Chodź siadaj. – wsadził mnie do czarnego samochodu terenowego i zamknął drzwi. – Mów.
- Ale co? – zasłoniłam czerwone od płaczu oczy.
- Czemu ryczysz?
- Nie zrozumiesz…
- O to nie musisz się bać. Zrozumiem. – i faktycznie, opowiedziałam mu wszystko. Zaufałam mu i opowiedziałam wszystko, co mówił mi Tom i to co ja czuję. Bill uważnie słuchaj bzdur, które mu montowałam. Okazał się być świetnym słuchaczem. Na sama koniec mojej durnej gadki powiedział:
- Bez problemu wszystko jest.
- Co?
- Właśnie to. Nie wiesz czego chcesz?
- Sama nie wiem…
- Idź do domu, puść sobie tą płytę – wręczył mi opakowanie bez napisów. – i pomyśl o wszystkim. Jak się zastanowisz dzwoń do Toma i mu powiedz wszystko.
- D…Dzięki. Ale czy to…
- Na pewno podziała. – przerwał mi. Uśmiechnęłam się i wyszłam. – Dziś o 15 jest premiera teledysku. Oglądaj nas. Pojutrze się spotkamy całą paczką. Na razie.
- Dzięki za wszystko. Pa. – odeszłam. Udałam się czym prędzej do domu, by odsłuchać płyty od Billa. Gdy weszłam nie zastałam nikogo, prócz pustej przestrzeni, w której nie umiałam się znaleźć. Poszłam do pokoju, włączyłam wieżę i usiadłam na ziemi, oparta o łóżko. Nagle zaczął telefon dzwonić, była to Agata. Nie mogłam z nikim rozmawiać, więc wyłączyłam telefon. Puściłam na cały regulator muzykę, którą dał mi Bill. Okazało się, że były to ich kawałki z przed lat.
Pierwsza piosenka była dość smutnawa. Kolejna była to rozmowa między Tomem a Billem o dziewczynach.
- „no ja nie wiem co masz zrobić. Jak Ci zależy to dzwoń i powiedz to.”– mówił chyba Bill.
- „Pamiętasz jak Nina mnie rzuciła, bo powiedziała, że mam problemy z uczuciami?” – spytał Tom.
- „To pokaż, że jednak umiesz” – rzekł Bill.
- „Chłopaki to się nagrywa” – śmiał się Georg i przeskoczyło na następną piosenkę. Następna była piosenka, żwawa i szczęśliwa. Śmiać mi się chciało, bo Bill w pewnych momentach wydawał z siebie odgłosy coś w stylu „ach och ech ich”. Kolejna piosenka była też hepi. Następna była rozmową Billa z Georgiem o pierożkach. Tak się naśmiałam, że nie wiem. Kolejna piosenka opowiadała o dziewczynie, tej… najpiękniejszej. Bardzo ładna i fajna. Kolejne piosenki były równie fajne i życiowe, ale najbardziej podobało mi się wyznanie Toma, które było na ostatnim miejscu na płycie.
- „Tak. Georg nagrywasz? Tak? Ok. Więc ja chcę pozdrowić wszystkich co to odsłuchają. Jest rok 2004 i bawimy się i nam się nudzi. Poza tym to przed chwilą dzwoniłem do mamy i powiedziałem jej, że ją kocham. Bill się śmiał, ale zaraz potem zrobił to samo. Gustav śpi w szafce na naczynia. Nie żeby był pijany czy co, ale dostał tabletki usypiające i Georg go tam wsadził. Poza tym to jeszcze jak jakaś dziewczyna tego będzie słuchać, to pozdrawiam ją. ŹĄ!!!!!!!” – słychać było uchachanego Billa i Georga. Ja sama śmiałam się. Wyłączyłam płytę i włączyłam TV, bo zbliżała się 15. Trafiłam akurat na VIVA. Prezenterka zapowiedziała:
- Dziś premiera teledysku nowego zespołu, który już zaraz zacznie wojować na rynku muzycznym w całych Niemczech. Oto TOKIO HOTEL i „Durch den Monsun”. – na ekranie TV pokazał się pierwszy Bill i zaraz potem akcja się rozkręciła. Gdy teledysk się skończył od razu włączyłam telefon i zadzwoniłam do wszystkich przyjaciółek po kolei przeżywając teledysk. Zaraz potem coś mnie podkusiło i zadzwoniłam do Toma, ale niestety nie odbierał. Kilka razy próbowałam, ale nie szło. Po chwili się trochę wkurzyłam i włączyłam komputer. Weszłam na moje ICQ i zobaczyłam, że każda z moich przyjaciółek jest dostępna. Do każdej po kolei napisałam, ale żadna nie odpisywała za szybko.
Zgłodniałam. Zbiegłam do kuchni, wzięłam całą tabliczkę czekolady pełno mlecznej, chipsy i ptasie mleczko. Dodatkowo porwałam całą butelkę Coli Light i z tym całym asortymentem wróciłam do pokoju, gdzie czekało na mnie 5 nieodebranych połączeń do Toma, wiadomości od przyjaciółek na ICQ oraz jakiś palant dzwoniący do mnie na skype.
- KURWA MAĆ! – wrzasnęłam. Walnęłam na łóżko żarcie i zabrałam się za odpisywanie przyjaciółką, potem wyzwałam kolesia, który do mnie dzwonił, a na samym końcu zadzwoniłam do Toma.
- Stało się coś, że nie odbierałaś, a wcześniej dzwoniłaś? – spytał Tom, gdy odebrał.
- Powiedz mi to co powiedziałeś mamie jeśli to prawda. – rzekłam, uznałam, że jeśli zrozumie mnie to powie, a jeśli nie to ma pecha.
- Yy… – urwał.
- Słucham?
- Kocham Ciebie. – powiedział pewnie. – To powiedziałem mamie. Nagrałem się potem na płytę. Bill dał Ci ją?
- Tak. – zaśmiałam się.
- A to palant.
- Ja Ciebie też i wiedz, że to szczerze. Musiałam do tego dojść. I… doszłam. Kocham i kocham…
- Dzięki. – widziałam w myślach jego uchachaną buźkę. – Obiecuję, że jutro wieczorem u Ciebie będę.
- Jak nie będziesz mógł to zobaczymy się wszyscy razem pojutrze.
- Ale ja chce i dopnę swego.
- Haha. Ok… Pozdrów Billa i całą resztę i przede wszystkim podziękuj bratu za wszystko. Zresztą ja jeszcze sama mu na żywo podziękuję.
- Nie ma sprawy.
- Aaaa… Teledysk jest wyśmienity. Zaraz zobaczę czy na internecie nie ma przypadkiem. Świetnie wyglądaliście mokrzy. – zaczęliśmy się śmiać.
- Przypomniały mi się kolonie. – zaczęły się wspominki.
- Ee… To nie tak dawno. Poza tym to spotkamy się jeszcze. Obiecałam to Talvi i Kadis.
- Taa wiem, ale tam było tak spokojnie, a teraz? Jutro mamy wywiad i premierę w radiu. Pojutrze na szczęście wolne, ale kolejne dni to nie wiem… jak ja dam sobie radę.
- Dasz musisz dać. – podtrzymywałam go na duchu. – Jeśli Nam się uda… Tzn. Jeśli mój zespół wypali to będę mieć podobnie, chociaż… nie wiem czy chcę.
- Jak nie chcesz to zechciej, bo ja chcę.
- Tak?
- Pewnie! Dobra mała ja Ci już nie nabijam. Zobaczymy się jutro. Przyjdę na pewno. PA! KOCHAM!
- Ja też. Na razie. – rozłączyłam się.

Płyta

środa, Czerwiec 16th, 2010

Wybaczcie nie pisanie, ale wyniknęło parę problemów, ale nie chce się na ten temat rozprawiać. Notka jest typowo wymuszona, ale opowiada dokładnie o wszystkim. Mam nadzieję, że się Wam spodoba mimo wszystko. Jak Alex znajdzie czas (bo teraz ma naprawdę go strasznie mało) to napisze Wam coś póki co musicie się zadowolić moim towarzystwem. Jeśli ktoś chce być powiadamiany o notkach niech pozostawi swój adres e-mail ja będę powiadamiac interesantów. Nie jestem w stanie oblecieć ponad 300 blogów i każdego z osobna powiadamiać o newsach. Także proszę o wyrozumiałość. Pozdrawiam x). P.S. Liczę na dużą ilość komentarzy z Waszej strony xD Dzięki x*

………………………

- Alex! Hallo! Nie śpij! – mówiła Max machając jej rękoma przed oczyma. Ta ocknęła się i spojrzała na nas maślanym wzrokiem.
- Koleżanko masz problem? – spytała bez sensu Alex.
- Ha? – zdziwiłyśmy się.
- OJ nie zrozumiecie. – syknęła złowieszczo przyjaciółka i strzepnęła z białej koszulki kurz.
- Ja nic nie rozumiem. – szepnęłam do Tatiany.
- Słuchaj Alex albo powiesz o co Ci chodzi albo Ci trzepnę. – wybuchła Tat.
- Jestem i nie będę się Wam tłumaczyć. Wiecie, że ja już nie mogę żyć sama i już koniec. – bąkała coś. Ja nadal nie wiedziałam o co jej chodzi. Mimo, że znałam ją od dziecka to w tym momencie wiedza na jej temat nie dała mi poczucia tego, że może jednak ją znam. Troche mi było przykro, jakby nie patrzeć.
- Chodzisz z Billem tak? – nagle wyrwało mi się. Wszystkie na mnie spojrzały, ja złapałam buraka i przytknęłam rękę do ust, tak jakby wyrwało mi się to.
- Anika! Przestań! – szeptała Ell.
- No, ale Anika jak zawsze nieomylna. – klasnęła w ręce Alex. Teraz wzrok zwrócił się na przyjaciółkę. Dziewczyny oniemiały z wrażenia. Wpatrywały się w nią jak w obraz, który właśnie przemówił.
- Żartujesz chyba? – spytała cicho Max. Ta tylko machnęła przecząco głową.
- Alex oszalałaś! Znasz go tak krótko, a już z nim jesteś? – burzyła się Tat.
- No i co? – spytała ironicznie Alex.
- Nic, ale… sam fakt. Ja nie wiem, ale na moje to za szybko. – tłumaczyła się Tatiana, jakby wyczuła niechęć Alex do jej stwierdzeń.
- A ja mimo wszystko się cieszę. – wyrwała Ell. – Alex jesteś super i zasługujesz na kogoś takiego jak Bill.
- Dzięki Ell, że choć TY po mojej stronie jesteś. – uśmiechnęła się.
- Eee… Ja też się cieszę. – powiedziałam.
- Nie no ja też. – wtrąciła Maksi.
- Jak szczerze to dzięki, jak nie to cmoknijcie mnie! – wytknęła nam język i przytuliła nas wszystkie. Poniekąd wkurzona byłam, że to tak szybko się stało, ale z drugiej strony dawno żadna z nas nie miała chłopaka i byłyśmy zdane tylko na siebie. Także taki mały skok w bok żadnej z nas by nie zaszkodził. Alex ma Billa, Agata ma Martina, Ell ma Georga, Maksi w trakcie szukania, Tatty też w trakcie szukania, a ja? NO tu jest trudno określić. Niby się z Tomem spotykam, ale nie chodzę z nim. Niby go bardzo lubię, ale to nie jest miłość.
Naszą uroczą sytuację przerwał dzwonek do drzwi.
- Otworzę. – powiedziała Elleine. Drzwi się otworzyły i zobaczyłyśmy Agatę, która na naszych oczach namiętnie żegnała się z Martinem.
- UPS! – powiedziała para, kiedy zobaczyła, że jest „obserwowana”.
- Nie przeszkadzajcie sobie. – rzekła Elleine i zamknęła drzwi, poczym wszystkie wybuchnęłyśmy ostrym śmiechem.
- No rzeczywiście bardzo, ale to bardzo śmieszne. – zbulwersowała się Ag, kiedy weszła do domu i zobaczyła nas w trakcie zbijania się z niczego.
- Wybacz… Ale… Tak… dziwnie… to wyglądało. – jąkała się Tatty.
- Nie no spoko. Gratuluję Alex. – Agata dziarsko przytuliła Alex, która nie wiedziała o co chodzi, bo po wyrazie jej twarzy to chyba nie wiedziała.
- Macie dałna i krzywe nogi, ja idę sikać. – stwierdziłam i pobiegłam szybko do WC. Załatwiłam to co miałam załatwić i gdy miałam opuszczać przybytek zwany toaletą mój telefon zaczął dzwonić. – Słucham? – spytałam.
- Tu Frans. – bąknął koleś.
- Tak?
- Juro o 6:20 widzę cały Wasz zespół wraz z Maksi, bo mam dla Was jedną małą propozycję i chcę byście przemyślały ją.
- A nie możesz… tzn czy nie może pan… powiedzieć teraz? Bo my akurat jesteśmy razem i no wiadomo. – motałam się.
- Ooo. To jak możecie teraz to wpadnijcie do studia. Jeśli oczywiście rodzice Wam pozwolą. – mówił. – Nie zajmie to nie więcej niż 2h. Ok.?
- No… niech będzie. – zgodziłam się.
- To ja na Was czekam. Mam nadzieje, że Wam się spodoba to co mam Wam do zaoferowania. – zaśmiał się.
- Ja też mam nadzieję.
- To do zobaczenia.
- Do widzenia. – włożyłam telefon do kieszeni spodni spódniczki i zbiegłam szybko do przyjaciółek. – Zbierajcie się. Frans chce nas widzieć w studiu. Ma jakąś ważną sprawę. – oświadczyłam na wejściu.
- No, ale ile to będzie trwać? – spytała Ell.
- Ok. 2h. Jedziemy. – dziewczyny ubrały się i wyszłyśmy z domu. Poszłyśmy do mnie, by wziąć mamę i samochód. Wciągu nie całych 30 minut byłyśmy ponownie w studiu. Weszłyśmy do niebieskiego gabinetu Fransa Parkera.
- Witam młode gwiazdy. – powiedział miłym głosem. – Siadajcie. – wskazał dwie sofy.
- Coś stało się? – zapytała niepewnie Maksi.
- Nic złego. – jego banan nas zaraził, my same się uśmiechałyśmy.
- Więc? – pytała mama.
- Jeśli wciągu 2 tygodni nagramy płytę macie zapewnione wydanie i promocję. Teraz pytanie do Maksi. Czy chcesz się podjąć promocji dziewczyn. Jak ostatnio rozmawialiśmy mówiłaś, że chcesz to robić.
- Tak i nie zmieniłam zdania. – rzekła Maksi i złapała mnie za rękę.
- Pomogę Ci w tym. Płytę wyda Wam Uniform Debs (wymyślone!). Gdy Greg Richard (czyt. rysiard) usłyszał Heavily Broken powiedział, że jest świetne. I chce usłyszeć Wasze kolejne kawałki. – Frans usiadł na biurku i wpatrywał się w nas. Ja nie wiedziałam czy on mówi prawdę czy nie. – Co tak patrzycie na mnie?
- Bo… Ja nie wiem czy to prawda? – wydusiła z siebie Elleine. Reszta tylko machnęła głowami.
- Prawda. No teraz mam pytanie do Was, do całego zespołu. Nazwę macie tak? – żadna z nas się nie odezwała, po chwili Frans ponowił pytanie i zwrócił się do mnie.
- Ee… No tak mamy. – odpowiedziałam skromnie.
- Jaką? – dopytywał dalej.
- Black Blush… Ja wiem, że nie jest idealna, ale taką chcemy i… – zaczęłam się tłumaczyć, ale Frans mi przerwał.
- To zależy od Was jaka nazwa zespołu będzie. Nie musicie mi się z tego tłumaczyć, to wasza sprawa. – uśmiechnął się szczerze.
- To dobrze. – odsapnęła z ulgą Alex.
- Czy jutro chcecie zacząć nagrywanie kolejnych piosenek? – zapytał poważnie.
- Pewnie. – ucieszyła się Tatiana.
- Więc tak. Jutro o 10 rano widzę Was tutaj z sprzętem, dobrym nastawieniem i tekstami piosenek. Jak muzyki nie macie popracujemy nad tym i udoskonalimy. Jeśli macie problem z rodzicami to podajcie mi numery telefonów ja z nimi się dogadam. Są takie problemy? – machnęłyśmy przecząco głowami.
- Ja mam pomysł. – zaczęła mama, która niańczyła Tamarę. Cała uwaga zwróciła się na mamę. – Na czas nagrań może każda z Was zamieszka u Aniki co? Mamy dość duży dom i pełno w nim miejsca. – zaproponowała.
- Ooo. To wspaniały pomysł. – zacieszył Frans.
- Co Wy na to? – spytała mama.
- Jak rodzice się zgodzą to czemu nie! – rzekła Maksi.
- To w takim razie załatwimy to. – uśmiechnął się Frans.
Po całej rozmowie o nagraniach piszczałyśmy i śmiałyśmy się. Mama podzwoniła do rodziców moich przyjaciółek, a Ci pozwolili im pomieszkać. Mama użyła swojego wdzięku przekonywania i inni rodzice nie mieli wyboru. Dziewczyny przyszły do mnie o 22 i od tego czasu non stop podniecałyśmy się myślą, że następnego dnia mamy kolejne nagranie i, że za jakiś czas wyjdzie nasza płyta. Do ok. 3 nad ranem rozmawiałyśmy, a potem poszłyśmy spać. Nie mogłam za bardzo zasnąć, bo myślałam co robi teraz Tom i czy on myśli o mnie tak samo jak ja o nim.
- Anika! – usłyszałam wrzask nad uchem, była do Tatiana w pełni sił witalnych.
- Już wstaję. – oświadczyłam. Maksi i Alex jeszcze spały, ale nie długo, bo Tat zrobiła z nimi to samo co ze mną. Ag i Ell już dawno delektowały się naleśnikami mamy, która specjalnie dla nas je przygotowała. O 9:40 zwarte i gotowe ruszyłyśmy na nagranie. Każda z nas miała swój zeszyt, brulion czy coś tam innego, gdzie miała zapisane piosenki jakie napisała. Gdy dotarłyśmy na miejsce wolnym krokiem weszłyśmy do studia i podążyłyśmy tym samym korytarzem co ostatnio. Weszłyśmy do pokoju i zaczęła się tyrka. Przez pierwsze 3h nie mogliśmy zdecydować jaką piosenkę nagramy i czy melodia pasuje i w ogóle.
- Sądzę, że to co Agata napisała jest dobre. – stwierdził Frans, porównując dwa wybrane przez nas teksty.
- „4ever” jest lepsze, bo szybsze i energiczne, a „Mouth Shout” takie smutnawe. – oświadczyła Ell wychwalając słowa Alex.
- Niech będzie. – rzekł Frans i zaczęliśmy nagrywać. Wychodziło nam dobrze za pierwszym razem i po 4h nagrywania, cała piosenka „4ever” była gotowa. Po tym zrobiłyśmy małą przerwę na jedzenie.
- Anika szybciej, bo umrę. – wrzeszczała na mnie Alex. – Człapiesz się czy nie?
- Tak, idź już. Telefon dzwoni. – wyciągnęłam komórkę z torby.
- Ok. – Alex poszła, a ja odebrałam.
- Tom? – zapytałam.
- Hey. – usłyszałam jego głos. – Co słychać? Jak nagrania?
- Skąd wiesz o nagraniach?
- Alex Billowi mówiła. – zaśmiał się. – Wiesz, że oni ze sobą są i ona mu wszystko mówi tak samo jak ON jej.
- Hahaha… No ładnie. Nagrania dobrze idą. Już AŻ 1 piosenkę nagrałyśmy. Magia.
- Nie denerwuj się z nami było jeszcze gorzej.
- Och mniejsza z tym. Jak Wasze sprawy?
- No my jesteśmy w przerwie nagrywania teledysku i… jest całkiem całkiem.
- Dobrze Wam idzie?
- Śmiesznie jest.
- Tak?
- Tak, bo Georg gaci zapomniał rano założyć i przez większość czasu musiałem obserwować jego jakże to piękny tyłeczek. – Tom zaczął się śmiać, a ja razem z nim.
- Ale masz przeżycia… Ua… Lepsze ode mnie.
- Nie narzekaj. Jak wrócę i będziesz miała czas i ochotę spotkamy się i wtedy będzie… – przerwał.
- Co będzie?
- Słuchaj kochana, ja musze kończyć. Dave… nasz menager… coś sapie. Zadzwonię wieczorem. Pa. – nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo odłożył słuchawkę. Wkurzyłam się trochę, ale oczywiście nie na Toma, tylko na tego ich menagera. Debil… Poszłam do stołówki, dziewczyny ostro wcinały spaghetti. Ja długo nie czekałam, gdy poczułam zapach świeżych pomidorów od razu rzuciłam się do jedzenia. Po jakiś 10 minutach wróciłyśmy na dalsze nagrania.
Przez kolejnych 5h nagrywałyśmy „Everything I’m not”, piosenkę mojego autorstwa. Już ostatkiem sił wywalczyłyśmy ostatnią tego dnia piosenkę „Nobodys Wins”, autorstwa Tatty. Po nagraniach ledwo stojąc na nogach wróciłyśmy do domu i położyłyśmy się spać. Nie miałam nawet sił rozmawiać z Tomem, jedyne co zapamiętałam z naszej rozmowy to to, że tęskni i, że chce wracać. Kolejny dzień miał być gorszy, bo piosenki napisane nie miały podkładu. Frans trochę się denerwował, bo byłyśmy zmęczone i nie miałyśmy siły na nic. Tego dnia udało nam się nagrać tylko 1 piosenkę, tak się wkurzyłam przez to, że aż z wrażenia rozwaliłam w domu mój ulubiony kubek, rzucając nim o ścianę. Piosenka nosiła tytuł „Secret” i była napisana przez Alex. Bardzo śmieszna i żwawa. Tego dnia położyłyśmy się znów spać bez chwili rozmowy.
Następny dzień kolejna męka, bo kolejna piosenka bez podkładu. I takie wałkowanie działo się przez kolejne 12 dni. W tym czasie nagraliśmy cały materiał na płytę oraz dowiedziałyśmy się, że Maksi załatwiła nam pierwszy koncert w życiu naszego zespołu. Cieszyłyśmy się niezmiernie. Taka szczęśliwa to ja nie byłam chyba nigdy.
- Macie wolne do środy. – oświadczył Frans.
- To tylko 3 dni. – powiedziała smutno Ell.
- Show Biznes. – zaśmiała się Agata.
- No trudno. – nie byłam z tego zadowolona, no ale cóż.
Dziewczyny wróciły na ten czas do siebie do domu, a ja znów zostałam sama, ale mogłam się przynajmniej normalnie wyspać, nie będąc budzoną przez Tatty głośnymi okrzykami radości.
W pewnym momencie moje spokojne, zacisze zwane pokojem stało się znów pobojowiskiem. Nie dość, że moja kochana siostra Tami rozpierduchę mi na maxa zrobiła, to jeszcze telefon znów dzwonił.
- Słucham? Odpoczywam. Jak ważne to mów szybko. – mówiłam bez sensu, ale nie miałam siły myśleć.
- Tu Alex mam pytanie. – odezwał się drżący głos przyjaciółki.
- Stało się coś?
- Nie tylko….

Mała kłótnia i lody

czwartek, Czerwiec 3rd, 2010

Jestem zawiedziona statyską. Coraz mniej osób czyta i komentuje. Zaczęło być coraz lepiej, no i skończyło się. Jest coraz to gorzej. Mam nadzieje, że to się poprawi i będzie lepiej. Licze na Was i na coraz to więcej komentarzy pod tą notką i kolejnymi.

………

- Tak bardzo miło. – powiedział Tom, jak zwykle uśmiechnięty.
- Nagraliście już? – spytałam go, nie zapominając oczywiście o Tatianie, która jeszcze nas nie widziała.
- Jutro jedziemy.. Czy Ty przytomna jesteś? Pisałem Ci sms, że dopiero jutro jedziemy… – rzekł Tom wyśmiewając się.
- Przestań, ja nic nie dostałam. – odpowiedziałam z grymasem na twarzy.
- Faktycznie ja z nią cały czas byłam. – wtrąciła Alex, spoglądając w stronę Tatty i Billa, którzy stali koło kasy pogrążeni w rozmowie.
- Spotkaliśmy ją w centrum. – mówił Tom jakby wiedział co Alex teraz sobie myśli. – Szła gdzieś i poszła z nami. Tam ją spytaliśmy o nagrania no i… Doszliśmy aż tu. Nie macie nic przeciwko nie?
- Nie no coś Ty. – machnęłam ręką. – Przecież to nasza przyjaciółka. Nie Alex?
- Co? – spytała jakby wyrwana z transu. – Co mówiliście? Ach tak, no tak, tak. Tatty. – mówiła całkiem nie składniowo.
- Dałn. – szepnęłam sama do siebie. Nagle Tom wstał i zaczął kurczowo machać ręką jakby wzywał pomocy, wyglądało to co najmniej dziwnie. Okazało się, że chciał zwrócić uwagę Billowi, by ten wraz z Tat przyszli do nas.
- Ooo… Dziewczyny! – wykrzyknęła Tatianka na nasz widok.
- Nie chłopaki… – majaczyła Alex, tak cicho, że tylko ja to usłyszałam.
- Cześć. A Ty nie w domku? – zapytałam ją.
- Byłam, ale rodzice… tzn… chyba rozumiesz? – motała się przyjaciółka. Wiedziałam o co chodzi, od wieków rodzice Tatiany się kłócili o byle co, biedna jak miała problem zawsze przychodziła do którejś z nas.
- Tak rozumiem. – rzekłam. – Siadajcie, będziecie tak stać jak… no… wiadomo. – Bill usiadł na wolnym miejscu obok Alex i od razu złapał ją ochoczo za rękę, a ta jak wariatka wyszarpnęła się. Tatianka usiadła obok Toma, który siedział obok mnie. Takie tam pokrętaśnie rzeczy się działy. Przez chwile siedzieliśmy i patrzyliśmy na siebie jak… debile. Nikt nic nie mówił tylko Tom i Bill się śmiali do siebie, ale i tak żadna z nas nie wiedziała o co im chodzi. Myślałam, że się ugotuję ze złości, jak Alex patrzyła spode łba na Tatianę. Chciałam jakoś załagodzić sytuację, by nie wyszło nie potrzebnej awantury i wpadłam na świetny pomysł.
- Zakupy? – odezwałam się z zapytaniem. Wszyscy spojrzeli na mnie oczami mamuta. – No co? Może idziemy na zakupki… Je je je… Kocham. – zaczęłam podskakiwać na krześle jak oszołom.
- Dobrze się czujesz? – spytał mnie Bill.
- Nie wyglądam na zdrową? – spytałam wytykając mu język.
- TY MASZ KOLCZYK? – wybuchł, ja aż się wystraszyłam i zachwiałam się, ale Tom mnie w porę za rękę złapał, bo inaczej byłoby źle.
- No pewnie. Nie wiedziałeś o tym? – zdziwiłam się. – Alex ma i Tat ma i Ag… No, a Ell to nie ma i Max ma w brwi.
- Dlaczego mi nie mówiłyście? – zbulwersował się Bill, tak jakbyśmy nie wiadomo co przed nim ukrywały.
- To Ty nie wyczułeś jak się z Alex całowałeś? – zaśmiała się Tatiana. Zwróciłam na nią wzrok, potem spojrzałam na Alex, widziałam jak robi się czerwona na twarzy ze złości.
- Chuj Ciebie to obchodzi czy się z nim całowałam czy nie!! – wydarła się uderzając ręką w stół. Pierwszy raz od dłuższego czasu widziałam ją taką zbulwersowaną. Tom i Bill patrzyli na Alex jak na dziwadło, które wydaje z siebie jakieś niewyraźne dźwięki.
- Co Ty się tak denerwujesz? Nie znasz się na żartach? – spytała Tatiana, wyraźnie mało przejęta słowami Alex.
- Kurwa jestem spokojna, weź idź stąd ok.? Jesu… Zaraz wybuchnę. Nie ingeruj w moje życie. – wykrzyczała Alex, na szczęście było mało ludzi w McDonaldzie i było bez lipy… powiedzmy…
- Jesteś chora! Idź się leczyć. Debil! Nic nie powiedziałam, a TY wjeżdżasz mi jakbym co najmniej matkę widelcem Ci zabiła! – Alex wstała, zacisnęła pięści, Tatiana powtórzyła to samo. Ja zerwałam się z krzesła i poszłam między Alex i Tat, widziałam, że już się zbierają na małą bójkę.
- Przylepcu! Nikt Ciebie tu nie chce. Burak. Ty… skondensowany świniaku! – wydarła się Alex pchając mnie bym się odsunęła. Bill wstał by uniknąć oberwania od którejś.
- Kurde… Pomóż mi ktoś, bo nie wiem co jej zrobię. – krzyknęłam. Tom zerwał się z krzesła i podszedł do mnie. Złapał Alex w pół, ja poszłam do Tatiany, by ją uspokoić. – Tatty uspokój się. Ona… no… ona jest troche zdenerwowana. Proszę, siądź i olej ją. – mówiłam, ale nie słuchała.
- Śmieć! Do-dziobo-bierska!
- Jesteś zarośnięta od pasa w dół jak tatrzański niedźwiedź.
- Łamaga!
- Kuciapa!
- Klopa od sedesu.
- Wiertara!
- Kurwisko! – Tatiana wstał i rzuciła się na Alex. Bill oberwał, a ja? Co innego mogłam zrobić, przeleciałam przez stolik, by ratować sytuację. Złapałam Alex za włosy i rzuciłam nią o ścianę, a Tatty popchnęłam, tak że upadła na tyłek.
- JESZCZE KROK JEDNA ALBO DRUGA I KONIEC! – wydarłam się. Spojrzałam na Billa, który siedział na kancie krzesła wystraszony, potem na Toma, który nie wiedział co ma ze sobą zrobić. – Zachowujecie się jak… jak… WARIATKI. O co Wam w ogóle chodzi? Robicie przypał na cały sklep… fu… McDonald. Ludzie się patrzą na NAS jak na… debilki. WAM ZACHCIAŁO SIĘ BÓJKI! Idiotki! O byle gówno się kłócić. Nie wierzę. Myslałam, że jesteście bardziej poważne! ISTNY DOM WARIATÓW. Przyjaciółki… Pfff… Idę, jak się dogadacie to zadzwońcie. NARA! – krzyczałam tak głośno, że aż mi tchu brakowało. Odwróciłam się na pięcie i poszłam do drzwi. Byłam tak wściekła jak nigdy w życiu. Szarpnęłam drzwi i wyszłam z restauracji z piekącymi policzkami. Skręciłam w lewo w stronę centrum, usłyszałam tylko jak ktoś mnie woła, ale nie zwracałam na to uwagi. Szłam dalej przed siebie, nie patrząc na nic i na nikogo.
- CZEKAJ DO CHOLERY! – wydarł się na całą ulicę…. Tom, bo to jego twarz ujrzałam koło sklepu. Opierał się o szybę, widocznie biegł przez całą drogę za mną. Poczekałam na niego, dopóki zmachany do mnie nie doszedł. – Musiałaś tak biec? – zapytała łypiąc ostro powietrze.
- Pfff… – prychnęłam, nic innego nie przychodziło mi do głowy.
- Tatiana i Alex się pogodziły, możesz wrócić? – zaproponował.
- NIGDZIE NIE WRACAM. – krzyknęłam.
- Dlaczego? – zapytał, bojąc się odpowiedzi i się aż z wrażenia odsunął lekko.
- Bo nie chcę ich oglądać. Jestem na nie zła jak diabli. Obiecały, że JUŻ NIGDY więcej nie będą się kłócić. Wychodziło im to przez caaaaaały czas, dopóki nie poznałyśmy Was. Od tej pory… – tłumaczyłam mu, ale mi przerwał.
- Czyli to NASZA wina tak? – wzruszył się.
- NIE!! – rzekłam, zastanawiając się jak ująć to wszystko ładnie w słowa, by nie wyszło tak, że JA zwalam całą winę na Billa, Toma i innych. – Chodzi o to, że zauważyłam, że Tat spodobał się Bill. No, ale chyba ona jemu nie bardzo przypadła do gustu i…
- Broń boże! – wrzasnął Tom.
- Co?
- Rozmawiałem z Tatianą o tym. Bo ja też myślałem, że jej się Bill podoba i chciałem się upewnić. Ona zaprzeczyła i powiedziała, że przysięga na WAS, że tak nie jest.
- To skąd ta awantura. No dobra… wrrr… To Alex zaczęła ją wyzywać, ale po co puściła ten głupi tekst z tym całowaniem? Ja kocham Tatiankę, ona wiele razy mi pomagała i jest kochaną dziewczyną, ale…. uważam, że trochę przesadziła.
- A Alex?
- O niej nie wspomnę. Ona jest za bardzo nerwowa i… a zresztą. Sam widziałeś przed smak. Ja to musiałam złościć, przez wiele lat. – miałam łzy w oczach, kiedy to powiedziałam. Przypomniało mi się jak Tatiana leżała w szpitalu, bo pocięła się przez głupi tekst Alex. Wtedy tak to przeżywałam, że magia. Ale gdyby nie interwencja Alex to.. nie wiem jakby to dalej było.
- Myślisz, że MY… Tzn Ja, Bill, Gustav i Georg się nie kłócimy? – wzburzył się Tom, tak jakbym nie wiadomo co powiedziała.
- Nie rozumiem . – wzruszyłam ramionami.
- Mówisz tak jakby WASZ zespół miał być idealny. Tak jakbyście się nigdy w życiu nie miały kłócić i caaaały czas żyć w zgodzie. Dziewczyno NIE ten świat. – wydarł się lekko Tom.
- NIGDY w życiu nie powiedziałam czegoś takiego. Wiesz jaka ja byłam szczęśliwa jak nagrałyśmy tą piosenkę? Żadnej kłótni, bez najmniejszej sprzeczki. Tak się cieszyłam, że nie wiem.
- Zauważyłem coś… – zaczął.
- CO? – przerwałam mu krzykiem.
- To, że za bardzo wszystko przeżywasz. Jesteś… Matką ich wszystkich? Dbasz o przyjaciółki, jakbyś nie miała własnych problemów. A Twoim największym problemem jest to, że MASZ WIELKI PRZEOGROMNY problem z docenianiem siebie. – poczułam jakby ktoś wbił mi sztylet w serce, taki ogromny ucisk czułam z lewej strony mojej klatki piersiowej. Przeszywał mnie on przez całą długość ciała. Nie wiedziałam co mam zrobić, to co Tom powiedział uderzyło mnie i to bardzo mocno. – Przepraszam. – powiedział patrząc na mnie. – Nie powinienem się wtrącać, to… to… nie moja sprawa. Wybacz.
- Nie, wiesz… Masz rację. Serio. Jesteś jedyną osobą, która otworzyła mi oczy. I dziękuję. – przytuliłam go, a zaraz potem odwróciłam się i zaczęłam iść. Tom nie protestował i nie szedł za mną.
- Wieczorem zadzwonię. – krzyknął i nie wiem co dalej zrobił. Ja szłam wzdłuż ulicy, myśląc o słowach Toma. To co powiedział było wielkim zaskoczeniem dla mnie. Nikt nie powiedział mi czegoś takiego. Udałam się nad rzeczkę i usiadłam na ławce, wokoło było mało ludzi, tylko dzieci jeździły na rolkach goniąc siebie nawzajem.
- Dbać o siebie? Ale… Hmm… Przyjaciele? – głośno myślałam. – Tak… No oczywiście. Zawsze od zawsze tak było, Anika matczyna dziewczyna, która zawsze pomagała innym. A gdzie tam ja? Nie oj nie…. koniec. – przez cały czas aż do późnych godzin nocnych siedziałam nad rzeką i myślałam.
- I co doszłaś do czegoś? – usłyszałam głos za plecami, odwróciłam się i zobaczyłam Alex z Tatianą.
- Oj tak. – powiedziałam i znów spojrzałam na cichą wodę.
- Przepraszam. – rzekła Tat i usiadła po prawej stronie wolnej ławki.
- Ja też. – wtrąciła Alex i usiadła po lewej stronie.
- Nie nie. To JA przepraszam, nie powinnam się wtrącać. Nie będę już Was niańczyć. Jak będziecie chciały się pozabijać… Proszę bardzo droga wolna. – mówiłam do nich, ale nawet na nie nie zerkając.
- An przestań! – wybełkotała Tatiana przez zaciśnięte zęby. – Popełniłyśmy z Alex błąd i… gdyby nie TY to nie wiem co by było. Uwierz.
- Och, doprawdy? – spytałam ironicznie.
- Nie bądź sarkastyczna. Zadręczasz się nami, a My… no… Odpłacamy Ci… – motała się Alex, wyczułam w jej głosie, że nie wie co ma powiedzieć.
- Kłócąc się i wyzywając od… – dokańczała Tatiana.
- Różnych! Ty tylko nas powstrzymałaś. Przepraszamy i PRZYSIĘGAMY, że to się nigdy więcej nie powtórzy. – głos Alex drżał, spojrzałam na jedną i drugą. W ich oczach ujrzałam dziki błysk jakby bały się czegoś.
- Jestem na Was wściekła jak cholera! Ale kocham Was. – przytuliłam obie naraz. Nie mogłam się gniewać na nie. Były dla mnie jak siostry. Tworzyłyśmy zespół i jedną wielką rodzinę i to był priorytet.
- Idziemy? – zapytała niepewnie Alex. – Śpimy u mnie.
- Ok. – wstałyśmy i zaczęłyśmy iść. Ja szłam w środeczku, a obok mnie pod ręką czołgały się przyjaciółki. – Jak mnie znalazłyście?
- Pamiętasz jak zerwałaś z tym debilem? – spytała Tatiana.
- No pamiętam. – odezwałam się z uśmiechem na twarzy.
- No to też tu przyszłaś i siedziałaś na tej samej ławce. – mówiła Tat.
- Nie pamiętam. – brechtałam.
- Ja też nie. – dziwiła się Alex.
- No bo to JA Ciebie znalazłam, a Alex leżała z Agatą zalana w mojej kuchni jak rodzice pojechali do Austrii. – wybuchłyśmy śmiechem. Przez całą drogę do domu Alex śmiałyśmy się wspominając stare dobre czasy dziecięcych zabaw. Gdy doszłyśmy do Alex, wlazłyśmy cicho do jej domu. „Gospodzina” poszła się rozejrzeć czy jej rodzice śpią czy co w ogóle robią.
- Nie ma ich. Wybyli gdzieś. – powiedziała gdy wróciła z zwiadów.
- To dobrze. – weszłam dziarsko do kuchni, nalałam soki do 3 szklanek i poszłam razem z nimi do pokoju przyjaciółki. Alex i Tatiana siedziały na łóżku słuchając muzyki. – Kit, że jest późno. – śmiałam się. – Macie. – podałam im szklanki z sokiem i sama rozsiadłam się na moim kochanym fotelu bucie (buahah… taki różowy fotelik trzewik). Do samego rana rozmawiałyśmy o różnych bzdurach. Plotkowałyśmy jak to przystało na dorastające dziewczyny.
- Nic nie spałyśmy. – powiedziała Tat ziewając. – Mi się troche chce, ale zaraz kawę wypiję i już po sprawie.
- No zrób mi też jak coś. – powiedziała Alex przeciągając się.
- Wiecie co? – zaczęłam.
- CO? – przerwały mi przyjaciółki wystraszone.
- Tom mnie chyba olał. – rzekłam śmiejąc się.
- Czemu? – spytała Alex.
- Miał się odezwać i nic nie napisał. – wyciągnęłam telefon z kieszeni. – NO ZAJEBIŚCIE. Telefon mi się wyłączył. – dziewczyny zaczęły się śmiać, Alex spadła z łóżka, a Tatty oparła się o drzwi. – Kurwa!
- To go włącz. – odparła Alex. Tatiana poszła do kuchni zrobić kawę, a ja wreszcie po długiej nie wiedzy włączyłam telefon. Położyłam go na biurku i poszłam do kibelka, bo mnie cisnęło. Gdy wróciłam Alex powiedziała:
- Masz kilka wiadomości.
- Ok. Przeczytamy…. – wzięłam telefon i odczytałam wiadomości chronologicznie. – Pierwsza od… Toma: Hey. Co tam? Pogodziłyście się? Jak tak to super. Buziaki.
Drugi… też od niego: Czemu nie odpisujesz? Coś się stało? Buziaki.
Trzeci… od Billa: Anika, powiedz Alex i Tat, że są chore i mają się nie kłócić. Buźki.
Czwarty od…. Toma: Ty wariacie! Wyładował Ci się telefon? Ładnie, no pięknie. Już myślałem, ze się obraziłaś. Jak odczytasz to napisz. Pa.
Piąty od… Maksi: Dziewczyny! KOCHAM WAS!
Szósty od… Agaty: Jutro o 14 u mnie. LOV!
- Jakie dałny! – powiedziała Alex śmiejąc się. – Tom najlepszy. Buziaki… Hahahaha…
- Cicho zadzwonię do tego głąba, bo będzie mi gadał, że zapominam o nim czy coś. Joł, zaraz idę do sypialni Twoich rodziców. – wyszłam z pokoju i poszłam do sypialni. Rozsiadłam się na łóżku i wykręciłam numer.
- Tak? – odezwał się Tom.
- Hey. – powiedziałam entuzjastycznie.
- Cześć. A to nie za wcześnie? Jest zaledwie 8:45!
- Byłam z Tatty u Alex na noc i… nie spałyśmy. Sorry, ale telefon mi się wyłączył.
- Ok. Domyśliłem się, gdy nie odpisałaś. Pogodzone?
- Tak. Miałeś rację i teraz inaczej będę patrzeć na świat. Dzięki.
- Eee… To było mówione w nerwach, ale skoro dobrze powiedziane to… dobrze.
- Wy jedziecie dziś?
- Tak i mam do Ciebie pytanie.
- Joł?
- Joł… haha… Ok. więc pójdziesz ze mną na spacer? Ale tak tylko Ja i Ty co?
- Ooo… Fajnie. Ok. Mogę iść.
- Super! To ja czekam pod McDonaldem co?
- Za ile?
- Jak możesz to za 20 min co?
- Yyy… Ok. To pa.
- Na razie. – odłożyłam telefon i pobiegłam przebrać się.
- KURWA! Za 20 min muszę iść do Toma…. Joł super ! – wleciałam do pokoju i zaczęłam szukać w moich rzeczach czegoś do ubrania.
- Idź się umyj ja Ci coś znajdę. – powiedziała Alex, ja ucałowałam ja i pobiegłam do łazienki. Umyłam się i wróciłam spowrotem. Alex przygotowała mi czarne bolerko, czarny podkoszulek i spódniczkę.
- Spódniczkę? – grymasiłam.
- Oj ubierz no. Ładnie będzie. – mówiła Tat siedząc przy komputerze.
- Niech będzie. Tat daj mi te japonki co teraz masz! Będą pasować. Proszę, weźmiesz moje adidasy. Czyste skarpetki mam w torbie. Mogę? – molestowałam ją.
- Masz. – rzuciła mi je. – idź już, bo do Mac masz 7 min drogi.
- O 14 u Ag masz być. Jakby Frans dzwonił do daj znać. Idź już. Pa – wyganiała mnie Alex.
- Pa. – wyszłam z domu Alex i poszłam od razu w stronę centrum. Po drodze dostałam jeszcze dwa sms. Jeden od mamy, o treści: Jim powiedział, że Wasze nagranie jest boskie. Także chce z Wami nagrać resztę. Pa Kocham Ciebie. !! A drugi był od Ell: Właśnie wstałam i bolą mnie plecy. Dziękuję An. Napisz jakby co. Busi.
Doszłam do Mac’a i musiałam chwilę poczekać, bo Toma jeszcze nie było. Na ulicach nikogo nie było, no może parę ludzi, którzy podążali do pracy. Spojrzałam na telefon, była 10:02. Rozglądnęłam się i zobaczyłam Toma dreptającego do mnie. Pierwszy raz go widziałam w rozpuszczonych dreadach na ulicy wśród ludzi. Wyglądał co najmniej ślicznie. Do tego miał czarną koszulkę z jakimiś białymi napisami, oczywiście szerokie spodnie i białe adidasy. Na rękach jak zwykle pełno opasek, czerwona na lewej i czarna na prawej.
- Długo czekasz? – spytał gdy doszedł do mnie.
- Nie chwilę. – odpowiedziałam uśmiechając się.
- Za 2h muszę wracać, bo o 12 jedziemy. – stwierdził ponuro.
- A co Wy w ogóle nagrywacie?
- Teledysk. Promujący singiel. Idziemy nad rzekę na lody co? – zaproponował Tom i pociągnął mnie za rękę.
- Jaki tytuł piosenki? – zapytałam po chwili.
- „Durch den monsun”. Osobiście wolę inną piosenkę, ale nasz menager zadecydował, że to ma być ta i koniec. – mówił z bardzo smutną miną.
- Postawcie mu się. – rzekłam odważnie.
- Nie da rady. To dzięki niemu mamy to co mamy. Więc… Wolimy robić tak jak on mówi. Chociaż i tak Bill wiele razy mu się przeciwstawia. – do rzeki mieliśmy kawałek, jakieś 3 minuty. Usiedliśmy na tej samej ławeczce co ja siedziałam w nocy sama. – Jakie chcesz lody?
- Wiśniowe. – powiedziałam i Tom pobiegł do lodziarni i przyniósł lody włoskie, dla siebie truskawkowe i dla mnie wiśnię. – Dzięki.
- Wiesz Bill mi coś powiedział o Alex. – zaczął zajadając lody.
- Co powiedział? – zapytałam.
- Nie wiem czy mogę Ci powiedzieć. – śmiał się.
- Jak zacząłeś to dokończ. Nie lubię jak ktoś tak robi. Najpierw mówi coś i przerywa, bo coś tam coś tam. – wkurzyłam się.
- Oj nie bulwersuj się. – pogłaskał mnie po ramieniu.
- Mówisz? Jak nie to spadaj. – wytknęłam mu język, a ten zaczął się śmiać.
- Jak Alex z Billem byli wtedy na pomoście to on chciał ją pocałować, ale Maski im przerwała. – zaczął tak się śmiać, że aż z wrażenia spadł z ławki na plecy. Ja nie mogłam wyrobić i położyłam się ze śmiechu na ławeczce. Tak bajecznie to wyglądało, że nie byłam w stanie pomóc Tomowi wstać. – Możesz mi pomóc… hahaha…. weź… hahaha…
- Ok.- podniosłam się i podałam mu rękę. Kit, że on troooochę ciężki, ale jakoś udało mi się go podnieść. – Jesteś kaleczny! Nie dość, że Twój lód leży gdzieś tam na ziemi to jeszcze prawie, że mojego wywaliłeś.
- Kupię Ci jeszcze jednego! – rzekł siadając.
- Ale TO Tobie wypadł nie mi. Ja mam… – robiłam mu na złość delektując się głośno lodem. Wydawałam z siebie odgłosy coś w stylu „Aaaa… Yyy… mmm… och…”. Nagle Tom zerwał się i „rzucił się” na mnie, biorąc do buzi całego mojego loda i pozostawiając mi tylko wafelek. – Ty wieśniaku! – wydarłam się na niego. – Ty… Ty… Ty zniweczyłeś wszystko! Ty… zjadłeś mi mojego lodzika. – zaczęłam udawać, że płacze. Odwróciłam się i zaczęłam powoli iść.
- Jej no! Przepraszam. Kupię Ci zaraz nawet 8 lodów. Anika! Przepraszam. – przepraszał Tom, a ja nadal udawałam, ze płacze. – Bejbe! Ej no! Przestań!
- Jesteś wieśniakiem i tyle! Otrzep się, bo masz pełno pyłu na bluzce. – powiedziałam śmiejąc się z niego.
- Osz TY! – podszedł do mnie i zaczęliśmy iść wzdłuż rzeczki. Rozmawialiśmy o jego nagraniu o tym co będzie jak wróci o moim zespole i w ogóle. – Ja… muszę wracać. – mówił ze smutną miną. – Zaraz jadę, a jeszcze parę rzeczy muszę spakować. Będę dzwonił obiecuję. Nawet parę razy dziennie. Chodź. – wziął mnie za rękę i poszedł mnie odprowadzić. Było grubo po 12:00. Gdy doszliśmy pod Alex dom, Tom dał mi naaaaamiętnego buziaka w…. policzek. On sam wrócił się, a ja weszłam do Alex. Powitały mnie piski dziewczyn.
- Co tu się kurwa mać dzieje? – wrzasnęłam, by się uspokoiły.
- Widziałyśmy. MŁA ANIKA!! LOF!! JOŁ !! – krzyczała Maksi.
- Ale ja nie rozumiem? – wzruszałam ramionami.
- Jakiż to pocałunek namiętny zostawił Ci Tom na policzku. Mniam! Ja bym się nie myła do końca świata. – skakała wkoło mnie Tatiana.
- Albo przynajmniej do ich powrotu. – śmiała się Ell.
- Dobra dupa! Mniejsza z tym! Gdzie Alex i Agata? – zapytałam rozglądając się po domu.
- Alex w ogrodzie siedzi z Billem, tzn żegnają się. A Ag poszła do Martina. – odpowiedziała Elleine.
- A Ty Ell nie świruj!! Przed chwilą sama od Georga MACZO wróciłaś! – śmiała się Tatianka.
- Maczo! Jak on jest maczo to ja jestem EVA LONGORIA! – Maksi zaczęła uskuteczniać różne pozy jako modelka, zaczęła łazić jak jakiś kurczak napakowany.
- Wyglądasz conajmniej jak… jakby ci wsadzili w dupę pompę ssąco-tłoczącą! – powiedziałam i zaczęłam śmiać się. – Sorry Maks. – przytuliłam ją.
- Joł wiem, że tak wyglądam. Mama mi to zawsze na dobranoc mówi. – śmiałyśmy się leżąc na ziemi. Nagle w przed pokoju zobaczyłyśmy Alex, patrzącą na sufit.
- Co się stało? – spytałam ją.
- Ach… – zaczęła. – Och… Hmm…

Po nagraniach.

niedziela, Maj 23rd, 2010

-Jest świetne!!-Przekrzykiwały się dziewczyny a ja siedziałam nieruchomo patrząc się w ziemię.
-A Tobie co?-spytała mnie Agata
-Nie cieszysz się??-spytała Ell
-Ona się cieszy tylko w szoku jest.-powiedziała Anika uradowana
-Nie…jest bosko i wogóle ale ja zmęczona jestem.-powiedziałam ziewając.
-No to narazie macie czas wolny.Zaraz to wyślę a potem to już wystarczy czekać na efekty.-powiedział Franz
A my patrzyłyśmy na niego w milczeniu.
-No co się tak gapicie??Zmykać póki możecie!!Jak będę Was potrzebował to się z Wami zdzwonię.A teraz szurajcie!!-Dodał Franz
a my ucieszone zwinęłyśmy się ze studia.
Nagle zadzwonił telefon Aniki
-Halo?Co?Ale jak to…?-zadawała setki pytań na raz-Ok.Całuski!PA!!
-Kto to?-spytałyśmy wszystkie na raz.
-Eeee…Mama-powiedziała robiąc przy tym tępy uśmiech.Chyba tylko ja domyśliłam się że
zwija.Za długo ją znałam.
Po chwili znowu usłyszałyśmy telefon Aniki.
-Tak?Eeee…później Ci powiem…U Alex?No ok jak sobie zyczysz.Kocham Cię!Pa!!-odłożyła słuchawkę
-A teraz??-spytały dziewczyny a ja widząc minę An zaczęłam pompować.
-Eee..No też mama…To gdzie idziemy?-Natychmiast zmieniła temat.
-Wiesz ja chyba pójdę do domu.Wciąż jestem wykończona po podróży-powiedziała Agata.
-No ja też-powiedziała Ell
-Ja tak samo-wtrąciła Maksi
-A Ty?-Spojżałam na Tatianę
-Ja też do domu idę.-powiedziała nie patrząc mi w oczy.Ostatnio unikała kontaktu ze mną.
-A wy co robicie?-spytała Ell
-No ja dzisiaj nocuję u Alex bo moja mama zaprasza jakieś koleżanki.
-Serio?Ja nic o tym nie wiem-powiedziałam śmiejąc się
-No to już wiesz-powiedziała wytykając mi język
-My Was słoneczka odprowadzimy-powiedziałyśmy do reszty Bb i po kolei odstawiałyśmy je na przystanki.
-No to skoro już jesteśmy same to powiesz mi kto do Ciebie dzwonił?-spytałam
-Mama-powiedziała z głupim uśmiechem
-No to za drugim razem a za pierwszym??-zapytałam
-Tom-powiedziała
-To tyle?Czy ja zawsze muszę z Ciebie wszystko wyciągać??-powiedziałąm wkurzona
-No już mówię…Mamy wypad w czwórkę…Ty, Ja Tom i Bill
-Że co?Jaaaaaa!!!
-Super co?
-Taaaaak!!To gdzie teraz idziemy?-spytałam
-Może do mnie?Wezmę odrazu rzeczy i mamy czas wolny-powiedziała i ruszyłyśmy na przystanek.
-Która godzina?-spytałam gdy siedziałyśmy w autobusie
-15:00…
-A na którą mamy ustawkę?
-17:00…
-No to świetnie.Tak wogóle dlaczego nie chciałaś mówić przy dziewczynach kto dzwonił?-spytałam
-Nie wiem tak jakoś…Właściwie to chodziło mi o Tatianę…Wiesz…
-Oh…Bardzo ją lubię i wogóle ale ostatnio dobija mnie ta cała sytuacja…nie chcę o tym teraz gadać…-przerwałam jej
-No jak chcesz.Wysiadamy-powiedziała i ruszyłyśmy w stronę drzwi
-Cześć dziewczynki!-powitała nas mama Aniki.-Mówcie jak tam nagrania!
-Wyszło bosko!-krzyknęłyśmy jednocześnie.
-Tylko tyle?-spytała jej mama
-Tego się kurde opisać nie da bo to kurde…
-Dobra dobra…już rozumiem .Możesz isć do swojego pokoju-przerwała Anice mama śmiejąc się.
-Dobra to teraz włączę jakąś muzykę a ty pomożesz wybrać mi ciuchy-powiedziała Anika puszczając My Chemical Romance.
Nagle do pokoju weszła jej siostra.
-O ceść Alex-powiedziało dziecko bez zęba na przedzie.
-Cześć kochanie!-powiedziałam, przytuliłam ją i posadziłam na kolanach
Anika w tym czasie stała w staniku przed szafą i wybierała bluzki
-Co ja mam ubrać na siebie?-spytała ze smutną miną.
-I tak gruba jesteś-powiedziała Tamara okupując dziąsłami lizaka.
-Co powiedziałaś?-spytała wkurzona An
-Nic-powiedziała mała wtulając się we mnie.
-No ja myślę!Dlaczego ona zawsze przy Tobie jest taka wredna?-spytała Anika patrząc groźnie na dziecko.
-Nie mam pojęcia-powiedziałam śmiejąc się
-Masz na nią zły wpływ!Teraz powiedz mi w co mam się ubrać!
-W gófno!-krzyknęła mała.
-Wyjdź z tąd!!!!!-wydarła się na siostrę Anika.
-Nie!-krzyknęła Tamara kurczowo trzymając się łóżka
-Wynoś się gówniaro!!
-Jak przyjechałaś to miła byłaś!-powiedziała Tamara z wyrzutem do Aniki.
-Ale teraz nie jestem i jeśli zaraz z Tąd nie wydziesz to wbije Ci tego lizaka w…
-Anika to dziecko!-powiedziałam do przyjaciółki
-w…w…w…wkręcę Ci go we włosy i zrzuce ze schodów!!
-I tak było za drastycznie-powiedziałam
-Sama spadnij ze schodów!-odgryzała się Tami
-Wynoś się!!!Zejdź mi z oczu!!-Dalej krzyczała na siostrę prawie płacząc ze złości
-No dobra juz idem
-No nareszcie!-odetchnęła z ulgą An
-Ale i tak gruba jesteś!-powiedziała mała po czym uciekła
-Ja ją kiedyś…AAaaaah!!!-wydarła się wściekła Anika.
-Ubierz to!-powiedziałam podbiegając do szafy i wyjęłam z niej czarny T-shirt z różową czaszką…królika.-do tego to-powiedziałam
podając jej plisowaną czarną spódniczkę
-No dobra…może być…To ja się pakuję i lecimy do Ciebie-powiedziała wyjmując plecak z pod łóżka.
-Wiesz co?Mam ochotę na shake’a-powiedziałam do Aniki-Znajdź mi Mc’donald
-Oszalałaś?jest 16:30 a jeszcze musimy jechać do Ciebie!-powiedziała Anika
-Ja się przebierać nie muszę-powiedziałam wytykając jej język.Miałam na sobie podkoszulek w
czarno-białe paski i luźne rurki.
-No jak chcesz…
Gdy byłysmy już na miejscu ja zajęłam stolik a Anika poszła złożyć zamówienie.Po chwili przyszła z frytkami, shakiem i colą dla mnie.

-No ciekawe jakie atrakcje zapewnią nam Tom i Bill?-spytała Anika jedząc frytki a ja popijałam Colę.
W pewnej chwili cała zawartość moich ust wylądowała na stole a ja zaczęłam się krztusić.
-Aleks co Ci?-spytała Anika
-Patrz!-powiedziałam kaszląc.
Po schodach wchodzili Tom, Bill a za nim…Tatiana. Usiedli kilka stolików dalej. Nie zauważyli nas.
-Wystawili nas?-spytała Anika-W sumie do 17:00 jeszcze 10 min-dodała po chwili a we mnie zaczęło się gotowac właściwie sama nie wiem
dlaczego. W każdym razie uśmiechnęłam się sztucznnie do niej. Nie chciałam dać po sobie poznać że jestem wściekła.
Nagle do naszego stolika podszedł Tom który najwidoczniej zmierzał do toalety.
-O cześć!!Właśnie mielismy po was dzwonić!!-powiedział przysiadając się
-Cóż za miły zbieg okoliczności.-powiedziałyśmy jednocześnie uśmiechając się.

Przepraszam

sobota, Maj 15th, 2010

Przepraszam… Przepraszam…
Nie potrafię już pisać… Obecnie… Czuję się, jakbym pisanie przedawkowała… I nie wiem, kiedy znowu po nie sięgnę…

A tak się przywiązałam do Tess… Do przygód jej, Rache, TH, Alex, Suzie, teraz i Evy…

Kiedy znwou coś napiszę? Kiedy będę na siłach… Kiedy przeszłość stanie się teraźniejszością, a przyszłość…
“Przyszłość można wybierać. Pójdziesz drogą, spotkasz żebraka. Rzucisz mu monetę do kapelusza, a on potem dogoni cię i wbije nóż w plecy, bo odebrać ci resztę pieniędzy. Lecz idź inną drogą, a pożyjesz jeszcze trochę.”
Jeszcze jest czas na namysł, na wybranie przyszłości…

Do zobaczenia? Żegnajcie? Nie wiem…