Wybaczcie nie pisanie, ale wyniknęło parę problemów, ale nie chce się na ten temat rozprawiać. Notka jest typowo wymuszona, ale opowiada dokładnie o wszystkim. Mam nadzieję, że się Wam spodoba mimo wszystko. Jak Alex znajdzie czas (bo teraz ma naprawdę go strasznie mało) to napisze Wam coś póki co musicie się zadowolić moim towarzystwem. Jeśli ktoś chce być powiadamiany o notkach niech pozostawi swój adres e-mail ja będę powiadamiac interesantów. Nie jestem w stanie oblecieć ponad 300 blogów i każdego z osobna powiadamiać o newsach. Także proszę o wyrozumiałość. Pozdrawiam x). P.S. Liczę na dużą ilość komentarzy z Waszej strony xD Dzięki x*
………………………
- Alex! Hallo! Nie śpij! – mówiła Max machając jej rękoma przed oczyma. Ta ocknęła się i spojrzała na nas maślanym wzrokiem.
- Koleżanko masz problem? – spytała bez sensu Alex.
- Ha? – zdziwiłyśmy się.
- OJ nie zrozumiecie. – syknęła złowieszczo przyjaciółka i strzepnęła z białej koszulki kurz.
- Ja nic nie rozumiem. – szepnęłam do Tatiany.
- Słuchaj Alex albo powiesz o co Ci chodzi albo Ci trzepnę. – wybuchła Tat.
- Jestem i nie będę się Wam tłumaczyć. Wiecie, że ja już nie mogę żyć sama i już koniec. – bąkała coś. Ja nadal nie wiedziałam o co jej chodzi. Mimo, że znałam ją od dziecka to w tym momencie wiedza na jej temat nie dała mi poczucia tego, że może jednak ją znam. Troche mi było przykro, jakby nie patrzeć.
- Chodzisz z Billem tak? – nagle wyrwało mi się. Wszystkie na mnie spojrzały, ja złapałam buraka i przytknęłam rękę do ust, tak jakby wyrwało mi się to.
- Anika! Przestań! – szeptała Ell.
- No, ale Anika jak zawsze nieomylna. – klasnęła w ręce Alex. Teraz wzrok zwrócił się na przyjaciółkę. Dziewczyny oniemiały z wrażenia. Wpatrywały się w nią jak w obraz, który właśnie przemówił.
- Żartujesz chyba? – spytała cicho Max. Ta tylko machnęła przecząco głową.
- Alex oszalałaś! Znasz go tak krótko, a już z nim jesteś? – burzyła się Tat.
- No i co? – spytała ironicznie Alex.
- Nic, ale… sam fakt. Ja nie wiem, ale na moje to za szybko. – tłumaczyła się Tatiana, jakby wyczuła niechęć Alex do jej stwierdzeń.
- A ja mimo wszystko się cieszę. – wyrwała Ell. – Alex jesteś super i zasługujesz na kogoś takiego jak Bill.
- Dzięki Ell, że choć TY po mojej stronie jesteś. – uśmiechnęła się.
- Eee… Ja też się cieszę. – powiedziałam.
- Nie no ja też. – wtrąciła Maksi.
- Jak szczerze to dzięki, jak nie to cmoknijcie mnie! – wytknęła nam język i przytuliła nas wszystkie. Poniekąd wkurzona byłam, że to tak szybko się stało, ale z drugiej strony dawno żadna z nas nie miała chłopaka i byłyśmy zdane tylko na siebie. Także taki mały skok w bok żadnej z nas by nie zaszkodził. Alex ma Billa, Agata ma Martina, Ell ma Georga, Maksi w trakcie szukania, Tatty też w trakcie szukania, a ja? NO tu jest trudno określić. Niby się z Tomem spotykam, ale nie chodzę z nim. Niby go bardzo lubię, ale to nie jest miłość.
Naszą uroczą sytuację przerwał dzwonek do drzwi.
- Otworzę. – powiedziała Elleine. Drzwi się otworzyły i zobaczyłyśmy Agatę, która na naszych oczach namiętnie żegnała się z Martinem.
- UPS! – powiedziała para, kiedy zobaczyła, że jest „obserwowana”.
- Nie przeszkadzajcie sobie. – rzekła Elleine i zamknęła drzwi, poczym wszystkie wybuchnęłyśmy ostrym śmiechem.
- No rzeczywiście bardzo, ale to bardzo śmieszne. – zbulwersowała się Ag, kiedy weszła do domu i zobaczyła nas w trakcie zbijania się z niczego.
- Wybacz… Ale… Tak… dziwnie… to wyglądało. – jąkała się Tatty.
- Nie no spoko. Gratuluję Alex. – Agata dziarsko przytuliła Alex, która nie wiedziała o co chodzi, bo po wyrazie jej twarzy to chyba nie wiedziała.
- Macie dałna i krzywe nogi, ja idę sikać. – stwierdziłam i pobiegłam szybko do WC. Załatwiłam to co miałam załatwić i gdy miałam opuszczać przybytek zwany toaletą mój telefon zaczął dzwonić. – Słucham? – spytałam.
- Tu Frans. – bąknął koleś.
- Tak?
- Juro o 6:20 widzę cały Wasz zespół wraz z Maksi, bo mam dla Was jedną małą propozycję i chcę byście przemyślały ją.
- A nie możesz… tzn czy nie może pan… powiedzieć teraz? Bo my akurat jesteśmy razem i no wiadomo. – motałam się.
- Ooo. To jak możecie teraz to wpadnijcie do studia. Jeśli oczywiście rodzice Wam pozwolą. – mówił. – Nie zajmie to nie więcej niż 2h. Ok.?
- No… niech będzie. – zgodziłam się.
- To ja na Was czekam. Mam nadzieje, że Wam się spodoba to co mam Wam do zaoferowania. – zaśmiał się.
- Ja też mam nadzieję.
- To do zobaczenia.
- Do widzenia. – włożyłam telefon do kieszeni spodni spódniczki i zbiegłam szybko do przyjaciółek. – Zbierajcie się. Frans chce nas widzieć w studiu. Ma jakąś ważną sprawę. – oświadczyłam na wejściu.
- No, ale ile to będzie trwać? – spytała Ell.
- Ok. 2h. Jedziemy. – dziewczyny ubrały się i wyszłyśmy z domu. Poszłyśmy do mnie, by wziąć mamę i samochód. Wciągu nie całych 30 minut byłyśmy ponownie w studiu. Weszłyśmy do niebieskiego gabinetu Fransa Parkera.
- Witam młode gwiazdy. – powiedział miłym głosem. – Siadajcie. – wskazał dwie sofy.
- Coś stało się? – zapytała niepewnie Maksi.
- Nic złego. – jego banan nas zaraził, my same się uśmiechałyśmy.
- Więc? – pytała mama.
- Jeśli wciągu 2 tygodni nagramy płytę macie zapewnione wydanie i promocję. Teraz pytanie do Maksi. Czy chcesz się podjąć promocji dziewczyn. Jak ostatnio rozmawialiśmy mówiłaś, że chcesz to robić.
- Tak i nie zmieniłam zdania. – rzekła Maksi i złapała mnie za rękę.
- Pomogę Ci w tym. Płytę wyda Wam Uniform Debs (wymyślone!). Gdy Greg Richard (czyt. rysiard) usłyszał Heavily Broken powiedział, że jest świetne. I chce usłyszeć Wasze kolejne kawałki. – Frans usiadł na biurku i wpatrywał się w nas. Ja nie wiedziałam czy on mówi prawdę czy nie. – Co tak patrzycie na mnie?
- Bo… Ja nie wiem czy to prawda? – wydusiła z siebie Elleine. Reszta tylko machnęła głowami.
- Prawda. No teraz mam pytanie do Was, do całego zespołu. Nazwę macie tak? – żadna z nas się nie odezwała, po chwili Frans ponowił pytanie i zwrócił się do mnie.
- Ee… No tak mamy. – odpowiedziałam skromnie.
- Jaką? – dopytywał dalej.
- Black Blush… Ja wiem, że nie jest idealna, ale taką chcemy i… – zaczęłam się tłumaczyć, ale Frans mi przerwał.
- To zależy od Was jaka nazwa zespołu będzie. Nie musicie mi się z tego tłumaczyć, to wasza sprawa. – uśmiechnął się szczerze.
- To dobrze. – odsapnęła z ulgą Alex.
- Czy jutro chcecie zacząć nagrywanie kolejnych piosenek? – zapytał poważnie.
- Pewnie. – ucieszyła się Tatiana.
- Więc tak. Jutro o 10 rano widzę Was tutaj z sprzętem, dobrym nastawieniem i tekstami piosenek. Jak muzyki nie macie popracujemy nad tym i udoskonalimy. Jeśli macie problem z rodzicami to podajcie mi numery telefonów ja z nimi się dogadam. Są takie problemy? – machnęłyśmy przecząco głowami.
- Ja mam pomysł. – zaczęła mama, która niańczyła Tamarę. Cała uwaga zwróciła się na mamę. – Na czas nagrań może każda z Was zamieszka u Aniki co? Mamy dość duży dom i pełno w nim miejsca. – zaproponowała.
- Ooo. To wspaniały pomysł. – zacieszył Frans.
- Co Wy na to? – spytała mama.
- Jak rodzice się zgodzą to czemu nie! – rzekła Maksi.
- To w takim razie załatwimy to. – uśmiechnął się Frans.
Po całej rozmowie o nagraniach piszczałyśmy i śmiałyśmy się. Mama podzwoniła do rodziców moich przyjaciółek, a Ci pozwolili im pomieszkać. Mama użyła swojego wdzięku przekonywania i inni rodzice nie mieli wyboru. Dziewczyny przyszły do mnie o 22 i od tego czasu non stop podniecałyśmy się myślą, że następnego dnia mamy kolejne nagranie i, że za jakiś czas wyjdzie nasza płyta. Do ok. 3 nad ranem rozmawiałyśmy, a potem poszłyśmy spać. Nie mogłam za bardzo zasnąć, bo myślałam co robi teraz Tom i czy on myśli o mnie tak samo jak ja o nim.
- Anika! – usłyszałam wrzask nad uchem, była do Tatiana w pełni sił witalnych.
- Już wstaję. – oświadczyłam. Maksi i Alex jeszcze spały, ale nie długo, bo Tat zrobiła z nimi to samo co ze mną. Ag i Ell już dawno delektowały się naleśnikami mamy, która specjalnie dla nas je przygotowała. O 9:40 zwarte i gotowe ruszyłyśmy na nagranie. Każda z nas miała swój zeszyt, brulion czy coś tam innego, gdzie miała zapisane piosenki jakie napisała. Gdy dotarłyśmy na miejsce wolnym krokiem weszłyśmy do studia i podążyłyśmy tym samym korytarzem co ostatnio. Weszłyśmy do pokoju i zaczęła się tyrka. Przez pierwsze 3h nie mogliśmy zdecydować jaką piosenkę nagramy i czy melodia pasuje i w ogóle.
- Sądzę, że to co Agata napisała jest dobre. – stwierdził Frans, porównując dwa wybrane przez nas teksty.
- „4ever” jest lepsze, bo szybsze i energiczne, a „Mouth Shout” takie smutnawe. – oświadczyła Ell wychwalając słowa Alex.
- Niech będzie. – rzekł Frans i zaczęliśmy nagrywać. Wychodziło nam dobrze za pierwszym razem i po 4h nagrywania, cała piosenka „4ever” była gotowa. Po tym zrobiłyśmy małą przerwę na jedzenie.
- Anika szybciej, bo umrę. – wrzeszczała na mnie Alex. – Człapiesz się czy nie?
- Tak, idź już. Telefon dzwoni. – wyciągnęłam komórkę z torby.
- Ok. – Alex poszła, a ja odebrałam.
- Tom? – zapytałam.
- Hey. – usłyszałam jego głos. – Co słychać? Jak nagrania?
- Skąd wiesz o nagraniach?
- Alex Billowi mówiła. – zaśmiał się. – Wiesz, że oni ze sobą są i ona mu wszystko mówi tak samo jak ON jej.
- Hahaha… No ładnie. Nagrania dobrze idą. Już AŻ 1 piosenkę nagrałyśmy. Magia.
- Nie denerwuj się z nami było jeszcze gorzej.
- Och mniejsza z tym. Jak Wasze sprawy?
- No my jesteśmy w przerwie nagrywania teledysku i… jest całkiem całkiem.
- Dobrze Wam idzie?
- Śmiesznie jest.
- Tak?
- Tak, bo Georg gaci zapomniał rano założyć i przez większość czasu musiałem obserwować jego jakże to piękny tyłeczek. – Tom zaczął się śmiać, a ja razem z nim.
- Ale masz przeżycia… Ua… Lepsze ode mnie.
- Nie narzekaj. Jak wrócę i będziesz miała czas i ochotę spotkamy się i wtedy będzie… – przerwał.
- Co będzie?
- Słuchaj kochana, ja musze kończyć. Dave… nasz menager… coś sapie. Zadzwonię wieczorem. Pa. – nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo odłożył słuchawkę. Wkurzyłam się trochę, ale oczywiście nie na Toma, tylko na tego ich menagera. Debil… Poszłam do stołówki, dziewczyny ostro wcinały spaghetti. Ja długo nie czekałam, gdy poczułam zapach świeżych pomidorów od razu rzuciłam się do jedzenia. Po jakiś 10 minutach wróciłyśmy na dalsze nagrania.
Przez kolejnych 5h nagrywałyśmy „Everything I’m not”, piosenkę mojego autorstwa. Już ostatkiem sił wywalczyłyśmy ostatnią tego dnia piosenkę „Nobodys Wins”, autorstwa Tatty. Po nagraniach ledwo stojąc na nogach wróciłyśmy do domu i położyłyśmy się spać. Nie miałam nawet sił rozmawiać z Tomem, jedyne co zapamiętałam z naszej rozmowy to to, że tęskni i, że chce wracać. Kolejny dzień miał być gorszy, bo piosenki napisane nie miały podkładu. Frans trochę się denerwował, bo byłyśmy zmęczone i nie miałyśmy siły na nic. Tego dnia udało nam się nagrać tylko 1 piosenkę, tak się wkurzyłam przez to, że aż z wrażenia rozwaliłam w domu mój ulubiony kubek, rzucając nim o ścianę. Piosenka nosiła tytuł „Secret” i była napisana przez Alex. Bardzo śmieszna i żwawa. Tego dnia położyłyśmy się znów spać bez chwili rozmowy.
Następny dzień kolejna męka, bo kolejna piosenka bez podkładu. I takie wałkowanie działo się przez kolejne 12 dni. W tym czasie nagraliśmy cały materiał na płytę oraz dowiedziałyśmy się, że Maksi załatwiła nam pierwszy koncert w życiu naszego zespołu. Cieszyłyśmy się niezmiernie. Taka szczęśliwa to ja nie byłam chyba nigdy.
- Macie wolne do środy. – oświadczył Frans.
- To tylko 3 dni. – powiedziała smutno Ell.
- Show Biznes. – zaśmiała się Agata.
- No trudno. – nie byłam z tego zadowolona, no ale cóż.
Dziewczyny wróciły na ten czas do siebie do domu, a ja znów zostałam sama, ale mogłam się przynajmniej normalnie wyspać, nie będąc budzoną przez Tatty głośnymi okrzykami radości.
W pewnym momencie moje spokojne, zacisze zwane pokojem stało się znów pobojowiskiem. Nie dość, że moja kochana siostra Tami rozpierduchę mi na maxa zrobiła, to jeszcze telefon znów dzwonił.
- Słucham? Odpoczywam. Jak ważne to mów szybko. – mówiłam bez sensu, ale nie miałam siły myśleć.
- Tu Alex mam pytanie. – odezwał się drżący głos przyjaciółki.
- Stało się coś?
- Nie tylko….
