Kvetha Fricai!
Moje kochane elfiki, wybaczcie, że tak długo musieliście czekać, ale ostatnio jakoś nie mam weny do pisania ^^. Brakuje też czasu, a duet G&A (Grażyna&Arek – moi rodzice) połączyli siły z Yuli (moją siorą) i maltretują mnie codziennie >_<.
Ech… chyba przyda mi się mały odpoczynek do story.
Wybaczcie, że notka taka krótka, ale jak pisałam wczesniej – weny nie mam.
Rozdział dedykowany Elizabeth-elda, Cherry-elda oraz Black Swan-elda.
*
Stuk, stuk, stuk.
Znowu padał deszcz. Tym razem siedziałam na podłodze pod ścianą, patrząc na smugi spływające po szybie, tworzące zawiłe wzory. Taki wspaniały, deszczowy malunek.
- Widzę, że deszcz ci już nie przeszkadza? – usłyszałam głos Billa wchodzącego do pokoju.
- Wręcz przeciwnie: polubiłam deszcz – odparłam, wciąż wpatrując się w spływające krople.
Bill usiadł obok mnie, obejmując jednocześnie ramieniem. Trwaliśmy w milczeniu. Po prostu byliśmy.
- Wiesz… zastanawiam się, jaka jest przyszłość. Co się w niej wydarzy, co będzie miało miejsce w naszym życiu, co się stanie w życiu naszych bliskich. Z jednej strony ciekawi mnie to, a z drugiej… przeraża – powiedziałam cicho.
- Strach przed nieznanym… – wyszeptał Bill.
- Ale dlaczego? – chciałam znać jego zdanie.
- Zawsze boimy się tego, czego nie znamy… – powiedział wolno Bill. – Bo nie wiesz, co się stanie za rok, za miesiąc, za tydzień, jutro, zaraz… Bo przyszłość nie zawsze jest kolorowa… Z własnego doświadczenia to wiesz. I dlatego pozostaje strach, strach przed jutrem, a jednocześnie paląca ciekawość… Bo życie nie jest złe. Nie jest też dobre. Można określić, że jest tak dobre, jak złe i tak złe, jak dobre. I boimy się, że jutro coś pójść nie tak… ale równocześnie jesteśmy ciekawi życia. Taki już urodził się człowiek – czarnowłosy westchnął.
Milczałam, rozważając jego słowa. „Bo życie nie jest złe. Nie jest też dobre. Można określić, że jest tak dobre, jak złe i tak złe, jak dobre” – to miało sens. Tak było rzeczywiście.
- Bill? – zagadnęłam go.
- Tak?
- Skąd ty to wszystko wiesz?
Uśmiechnął się lekko.
- Z własnego doświadczenia – odparł wymijająco i wstał. – Muszę iść, matka coś chce ode mnie.
Skinęłam głową i znów wpatrzyłam się w krople deszczu. Jak mogłam kiedykolwiek sądzić, że mi przeszkadzają?!
- Tyle rzeczy jeszcze nie wiesz, tylu rzeczy musisz się jeszcze nauczyć… – westchnęłam cicho, śledząc kroplę wody spływającą na parapet.
- Wiesz co, Rachel? Zaczęłam nowe życie… Już się nie tnę, nie płaczę, wiesz?
Kucałam przy grobie mojej siostry. Mówiłam do płyty, to napisu, wiedząc, że na pewno słyszy.
- Tak… Bill mi pomógł. Udowodnił, że deszcz jest muzyką. A świat jest tak zły, jak dobry i tak dobry, jak zły. Zastanawiam się czasem, skąd o n to wie…
Odpowiadał mi jedynie świat wiatru, wprawiający w ruch sczerniałe liście tańczące wokół mnie. Dotknęłam lekko rzeźbionej róży, przejeżdżając palcami po jej kamiennych płatkach.
- Szkoda, że ciebie tu nie ma. Byśmy dalej pomagały sobie nawzajem. Chociaż… ty dalej mi pomagasz. Ja ci pomóc mogę tylko tą rozmową. Ale to przecież tak niewiele… – przerwał mi dźwięk SMSa dochodzący z mojej komórki. „Wracaj, Tess, obiad na stole”. Wiadomość od Toma. – Do widzenia, Rachel, przyjdę tu jeszcze, nie martw się. Kocham cię – wstałam i skierowałam się w stronę żelaznej bramy cmentarza.
„Bo życie nie jest złe. Nie jest też dobre. Można określić, że jest tak dobre, jak złe i tak złe, jak dobre”…
Wciąż myślałam nad tymi słowami. Nad ich sensem. Skoro życie jest na równi, to jacy są ludzie? Dobrzy? Źli? Czy też na równi?
Zapytałam o to Billa.
- Człowiek rodzi się czysty. – odparł. – To otoczenie go kształtuje, tak jak on sam siebie. Jeśli popadnie w melinę, trudno od niego oczekiwać, by był zawsze miły dla każdego. Z drugiej strony, doświadczenia z tym mogą być dla niego zbyt brutalne, dlatego wybierze Białą Ścieżkę. Główna nić należy do osoby kształtowanej.
- A ty jaki jesteś? Dobry, czy zły?
- Ja? Ja jestem tak dobry, jak zły i tak zły, jak dobry – roześmiał się, pocałował mnie w czoło i odszedł.
Sama nie wiedziałam, dlaczego tak bardzo mi zależało na jego zdaniu. To, co mówił różniło się bardzo od tego, czego nauczyli mnie rodzice.
Jednak wiedziałam, że jeśli chcę rozpocząć nowe życie, muszę obrać Billa za nauczyciela.
*
