wstep i 1 czesc!
WSTĘP
W pewnym niemieckim miasteczku o nazwie Magdeburg mieszka nieszczęśliwa dziewczyna o imieniu Caroline, ma 22 lata, jej rodzice zginęli w wypadku kiedy miała 14 lat więc trafiła do domu dziecka.Pochodzi z bogatego domu i jej rodzice zostawili dla niej bardzo dużo pieniędzy. Jest ladną,wysoką blondynką o niebieskich oczach i opalonym, zgrabnym ciele. Pragnie założyć normalną rodzinę, chce mieć też dzieci, ale jak narazie boi się związków, ponieważ ktoś ją bardzo skrzywdził, rozkochał i porzucił. Postanawia zaadoptowaś około 14 letnią dziewczynę. Chce pomóc takiej nastolatce, ponieważ wie jak to jest być 14-latką w domu dziecka, a może chce odebrać jej dzieciństwo, bo sama go nie miała?
Zapraszam do czytania!
Czesc 1
*ROZMOWA TELEFONICZNA CAROLINE Z JEJ PRZYJACIOLKA TATIANĄ*
- Wiem! Rozumiem Tatty proszę Cie! Zrozum mnie, ja chce jej tylko pomoc! Jest taka sliczna! Idziesz tam ze mna czy nie?!
- Dobra, widze ze i tak cie nie przekonam, no ide z toba, czy kiedys cie zostawilam?! Za godzinke u ciebie jestem! Pa!
*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*
-ach ta tatty-mowila do siebie Caroline- zawsze taka była, miala swoje zdanie i wiedziala wszystko najlepiej…staratata…
Caroline glosno myslala, weszla po schodach do garderoby i wychodzac z niej w jasnych jeansach, granatowych japonkach z duzym kwiatem i bialej bluzce na ramiaczkach zajzala jeszcze raz do duzego, pomaranczowo-zielonego pokoju, z slicznym drewnianym lozkiem, oraz wielka kolorowa szafa.
-taki był mój wymarzony pokoj…ciekawe czy Nicol się on spodoba…-rozmyslala Caroline
Poprawila swój delikatny makijaz i usiadla na tarasie pijac sok pomaranczowy i myslac jak to będzie mieć corke…
Jej mysli przerwalo pukanie do drzwi.
-to pewnie Tatiana!
Krzyknela sama do siebie i podbiegla do drzwi.
-czesc tatty! Gotowa?
Rzucila się na szyje przyjaciolce.
-na wszystko! Idziemy?
-jasne!
Wyszly z domu i wsiadly do srebrnego cabrioleta nalezacego do Caroline
-już jestesmy!
Krzyknela szczesliwa Caroline, a jej dlugie blond wlosy zaslanialy jej jasne,niebieskie oczy
*DOM DZIECKA W MAGDEBURGU*
Weszly i Caroline podeszla do jakiejs starszej pani
-dzien dobry! Ja chcialam się zobaczyc z Nicol i mialysmy dzisiaj spisac wszystko, bo sprawe sadowa wygralam.
-tak, wiem, już ja wolam, a pania zapraszam do mnie do gabinetu, musi pani jeszcze podpisac kilka papierkow.
Powiedziala starsza pani
-CAROLINE!
W strone Caroline leciala Nicol. Miala dlugie, ciemna brozowe wlosy, do uda, niebieskie oczy i jasna cere, była przesliczna, dosc wysoka, ale nie wyzsza od Caroline.
-czesc skarbie!
Wykrzyczala Caroline. Jedziemy do domu! Swoje rzeczy rozdaj kolezankom, chyba ze masz jakies do których jestes bardzo przywiazana to zabierz ze soba, bo za chwilke jedziemy na zakupy i dostaniesz wszystko to co będziesz chciala mieć!
Powiedziala Caroline i ucalowala w policzek swoja wymarzona corke
-ja pojde podpisac papierki i za 10 minut się tutaj widzimy
-ok., już biegne!
Krzyknela w biegu podniecona Nicol
Caroline podpisala papiery, ze zabiera Nicol a dziewczynka rozdala swoje rzeczy, pozegnala się z przyjaciolkami, wreszcie poszla do pokoju który jeszcze do dzis dzielila ze swoja najlepsza przyjaciolka Juli, znaly się od urodzenia i nadszedl ten dzien, w którym się rozstaja.
-juli! Nie placz już! Caroline na pewno mi pozwoli zabrac cie na kilka dni! Przeciez sa wakacje! Wieczorem zadzadzwonie i obiecuje ci to ze jutro już będziesz u mnie!
Mowila Nicol do Juli.
-dobrze idz już, fajnego zycia! Pa…
Mowila już spokojniej cala zaplakana Juli
-Pa
Powiedziala Nicol po czym wyszla bez zadnego bagazu.
-moje sloneczko! Jedziemy teraz na zakupy! Kupie ci co tylko zechcesz!
I tak podekscytowane Caroline oraz Nicol wyszly, a za nimi Tatiana, która teraz już liczyla się coraz mniej dla Caroline…
C.N.D. mam nadzieje ze nie zwalilam tego
będzie fajne i mowie od razu, ze przez najblizszy czas notki będą pisane codziennie => chce napisac już wieksza ilosc notek i miec je w kompie i dodawac, ale to zrobie za jakis czas => powiem wam ze dosc pracochlonne było to pisanie…mam nadzieje ze będzie duzo komentarzy =>