Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for Styczeń, 2010

Przepraszam

środa, Styczeń 27th, 2010

Przepraszam, że nie piszę.
Przepraszam, że nie czytam.
Przepraszam, że nie komentuję.
Przepraszam… za wszystko.
Wszystko to spowodowane panicznym strachem. Spowodowanym niczym. Boję się ludzi, boję się ich słów, ich spojrzenia… mało rozmawiam przez gadu-gadu, lecz to przez to, że się boję… Otworzył się we mnie jakiś dziwny lęk i nie wiem, jak go przełamać…
Moja siostra odkryła, że się ostatnio pocięłam żyletką. Teraz jeszcze boję się, bo wciąż mówi, że mnie wsypie rodzicom “dla mojego dobra”. Jednak jej chodzi tylko o dobrą opinię u rodziców i satysfakcję.
Dziękuję Wam wszystkim. Wasze kmentarze działają na mnie pozytywnie. Każda pocieszająca rozmowa jest niczym jedna tabletka, doprowadzająca mnie powoli do zdrowia…
Jednak teraz rozmowa ze ną już nie jest prosta. Bo ja się po prostu boję. Boję się ludzi. Boję się rozmowy. Boję się wszystkiego.
Przy życiu podtrzymuje mnie wrodzona chęć życia. Oraz Olka. To głównie jej powinniście dziękować za to, że się jeszcze nie wysłałam do szpitala…
To także Wasza zasługa. Po Waszych pocieszeniach czuję, że jeszcze mam dla kogo żyć, dla kogo pisać, w kim znaleźć pocieszenie. I dziękuję Wam za to.

Kto chce mnie znaleźć, niech szuka na moim drugim blogu

czesc 2

piątek, Styczeń 22nd, 2010

czesc 2
-Caroline, gdzie jedziemy?
Pytala Nicol wsiadajac do slicznego samochodu
-do centrum chandlowego, musimy ci kupic jakies ubrania, kosmetyki, wszystko co będzie ci potrzebne
Mowila Caroline z usmiechem od ucha do ucha
-a…może…mogę o cos…zapytac..?
Mowila jakajac się chyba troszke poddenerwowana Nicol
-tak ovczywiscie
Powiedziala do niej Caroline i już miala zamiar odjezdzac z pod budynku domu dziecka
-czy…no….a…mogla by… mogla bys zabrac do nas na tydzien moja przyjaciolke? Ona teraz zostala calkiem sama!
Wydusila z siebie Nicol
-oczywiście, jak bylam w twoim wieku, tez mialam taka przyjaciolke z domu dziecka…miala na imie Bianca…bardzo ja kochalam…
Mowila zamyslona Caroline
-dobra dziecko biegnij po ta dziewczynke a ja pojde powiadomic pania Steffi
Nicol pobiegla do Juli, zastala ja placzaca na lozku, gdy Nicol weszla do pokoju Juli krzyknela:
-proszę, odejdz z tad, nie wazne kim jestes, nie ran mnie, bo cierpie, tylko odejdz…
Mowila dziewczynka zaplakanym blakalnym glosem
-Juli, to ja, Nicol, pakuj manatki, jedziemy!
Mowila jakby szeptem przerazona nastrojem przyjaciolki Nicol
-AAAAAAAAAAAa kocham cie!
Zaczela krzyczec i skakac rozradowana Juli
-przesadzasz, chodz już!
Dziewczynki wyszly i wsiadly do samochodu czekajac na Caroline
-to jest Tatiana-przyjaciolka Caroline a to jest Juli-moja przyjaciolka
Przedstawiala sobie dziewczyny zadowolona Nicol
Caroline wychodzac z budynku krzyknela:
-Nicol skarbie! Mamy twoja przyjaciolke na dwa tygodnie!
Krzyczala machajac jakimis kartkami
Dziewczynki bardzo się ucieszyly i uradowane zaczely się przytulac
-Caroline to jest Juli
Nicol przedstawila je sobie
-tak, wiem, podpisywalam przeciez papiery
Usmiechnela się Caroline
-no to jak jedziemy na te zakupy?
-no jedz!
Krzyknela Tatiana
*W CENTRUM HANDLOWYM*
-wiec ty Nicol bierzesz Juli i bierzcie sobie co tylko wam się spodoba, każdy kosmetyk, kazde ubranie, wszystko! Nie patrzac na cene! Nie wazne ile kosztuje, bierzcie co chcecie! Za godzine widzimy się na tym korytarzu i idziemy do kasy za wszystko placic
powiedziala rozkazujaco, ale z usmiechem Caroline
-ja z Tatiana pojdziemy poogladac cos dla siebie
-ok., to za godzine tutaj!
Krzyknela już odchodzaca z przyjaciolka Nicol.

CND. Mam nadzieje ze fajne…może deczko krotkie, ale dodaje codziennie i to się liczy ;)

wstep i 1 czesc!

poniedziałek, Styczeń 11th, 2010

wstep i 1 czesc!
WSTĘP
W pewnym niemieckim miasteczku o nazwie Magdeburg mieszka nieszczęśliwa dziewczyna o imieniu Caroline, ma 22 lata, jej rodzice zginęli w wypadku kiedy miała 14 lat więc trafiła do domu dziecka.Pochodzi z bogatego domu i jej rodzice zostawili dla niej bardzo dużo pieniędzy. Jest ladną,wysoką blondynką o niebieskich oczach i opalonym, zgrabnym ciele. Pragnie założyć normalną rodzinę, chce mieć też dzieci, ale jak narazie boi się związków, ponieważ ktoś ją bardzo skrzywdził, rozkochał i porzucił. Postanawia zaadoptowaś około 14 letnią dziewczynę. Chce pomóc takiej nastolatce, ponieważ wie jak to jest być 14-latką w domu dziecka, a może chce odebrać jej dzieciństwo, bo sama go nie miała?
Zapraszam do czytania!

Czesc 1
*ROZMOWA TELEFONICZNA CAROLINE Z JEJ PRZYJACIOLKA TATIANĄ*
- Wiem! Rozumiem Tatty proszę Cie! Zrozum mnie, ja chce jej tylko pomoc! Jest taka sliczna! Idziesz tam ze mna czy nie?!
- Dobra, widze ze i tak cie nie przekonam, no ide z toba, czy kiedys cie zostawilam?! Za godzinke u ciebie jestem! Pa!
*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*
-ach ta tatty-mowila do siebie Caroline- zawsze taka była, miala swoje zdanie i wiedziala wszystko najlepiej…staratata…

Caroline glosno myslala, weszla po schodach do garderoby i wychodzac z niej w jasnych jeansach, granatowych japonkach z duzym kwiatem i bialej bluzce na ramiaczkach zajzala jeszcze raz do duzego, pomaranczowo-zielonego pokoju, z slicznym drewnianym lozkiem, oraz wielka kolorowa szafa.
-taki był mój wymarzony pokoj…ciekawe czy Nicol się on spodoba…-rozmyslala Caroline
Poprawila swój delikatny makijaz i usiadla na tarasie pijac sok pomaranczowy i myslac jak to będzie mieć corke…
Jej mysli przerwalo pukanie do drzwi.
-to pewnie Tatiana!
Krzyknela sama do siebie i podbiegla do drzwi.
-czesc tatty! Gotowa?
Rzucila się na szyje przyjaciolce.
-na wszystko! Idziemy?
-jasne!
Wyszly z domu i wsiadly do srebrnego cabrioleta nalezacego do Caroline
-już jestesmy!
Krzyknela szczesliwa Caroline, a jej dlugie blond wlosy zaslanialy jej jasne,niebieskie oczy
*DOM DZIECKA W MAGDEBURGU*
Weszly i Caroline podeszla do jakiejs starszej pani
-dzien dobry! Ja chcialam się zobaczyc z Nicol i mialysmy dzisiaj spisac wszystko, bo sprawe sadowa wygralam.
-tak, wiem, już ja wolam, a pania zapraszam do mnie do gabinetu, musi pani jeszcze podpisac kilka papierkow.
Powiedziala starsza pani
-CAROLINE!
W strone Caroline leciala Nicol. Miala dlugie, ciemna brozowe wlosy, do uda, niebieskie oczy i jasna cere, była przesliczna, dosc wysoka, ale nie wyzsza od Caroline.
-czesc skarbie!
Wykrzyczala Caroline. Jedziemy do domu! Swoje rzeczy rozdaj kolezankom, chyba ze masz jakies do których jestes bardzo przywiazana to zabierz ze soba, bo za chwilke jedziemy na zakupy i dostaniesz wszystko to co będziesz chciala mieć!
Powiedziala Caroline i ucalowala w policzek swoja wymarzona corke
-ja pojde podpisac papierki i za 10 minut się tutaj widzimy
-ok., już biegne!
Krzyknela w biegu podniecona Nicol
Caroline podpisala papiery, ze zabiera Nicol a dziewczynka rozdala swoje rzeczy, pozegnala się z przyjaciolkami, wreszcie poszla do pokoju który jeszcze do dzis dzielila ze swoja najlepsza przyjaciolka Juli, znaly się od urodzenia i nadszedl ten dzien, w którym się rozstaja.
-juli! Nie placz już! Caroline na pewno mi pozwoli zabrac cie na kilka dni! Przeciez sa wakacje! Wieczorem zadzadzwonie i obiecuje ci to ze jutro już będziesz u mnie!
Mowila Nicol do Juli.
-dobrze idz już, fajnego zycia! Pa…
Mowila już spokojniej cala zaplakana Juli
-Pa
Powiedziala Nicol po czym wyszla bez zadnego bagazu.
-moje sloneczko! Jedziemy teraz na zakupy! Kupie ci co tylko zechcesz!
I tak podekscytowane Caroline oraz Nicol wyszly, a za nimi Tatiana, która teraz już liczyla się coraz mniej dla Caroline…

C.N.D. mam nadzieje ze nie zwalilam tego :P będzie fajne i mowie od razu, ze przez najblizszy czas notki będą pisane codziennie => chce napisac już wieksza ilosc notek i miec je w kompie i dodawac, ale to zrobie za jakis czas => powiem wam ze dosc pracochlonne było to pisanie…mam nadzieje ze będzie duzo komentarzy =>