Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for Grudzień, 2009

PO & VAT

środa, Grudzień 30th, 2009

PO & VAT
(Promille Orgien & very attractive temptation)

- Bill? – zaczęła Paula
- Tak?
- Możesz trzymać swoją rękę troche wyżej?
- Ja… jasne, już… – Bill podniósł nieco rękę i pomyślał: „Kurde no! Miałem nadzieję, na chociaż minimalne zbliżenie”(pierwszy poziom: ręka na biodrze)
Co do Gustava, miał gorzej…
- ‘Kaśka? Chciałabyś zatańczyć?’ – spytał Gustav(Oo, Ooo! Gustav powiedział coś po polsku)
- ‘Sorry, ale może nie teraz, chcę zatańczyć z Pawłem. Tylko po tym kawałku, dobra?’
- Ok… – mruknął cicho(mimo, że nie zrozumiał jej słów wiedział, że odmówiła) i pomyślał: „Mać! Wypruje flaki temu Pawłowi! Mógłbym się przystawić do jakiejś obcej laski, ale jak zagadać po niemiecku…?”. Pozostało mu podpieranie ściany.
Co do Georga sprawa była dość niezrozumiała… (:?)
- ‘Zatańczyłabym z Georgiem, ale gdzie ja taka niska do takiego wysokiego. Do tego bez przerwy gadam, a on nie lubi jak dziewczyny za dużo gadają…’ – powiedziała Lucyna
- ‘Oj, same problemy widzisz, bo za dużo myślisz. Rzuć na luz, jest dyskoteka!’ – pocieszała ją Aśka – ‘Dobra to ja..’
- ‘Idź, idź, Mariusz na ciebie czeka…’ – mruknęła Ema
- ‘Yyy, wcale nie idę do Mariusza!’ – zaprzeczyła(niezgodnie z prawdą ;) )
- Jasne, to idź już, bo on nie lubi czekać…
Aśka już bez słowa pobiegła na parkiet, Lucyna została sama… Georg nie miał lepiej, bo jak poprosić polską, nieznajoma laskę po niemiecku do tańca(?) Co do Lucyny kłopot tkwił w szczególe…
- „Jak ja mam ją poprosić? Żeby nie pomyślała, że chodzi o jakieś zboczeństwa… Jest tyle młodsza, jeszcze by mnie wzięli za pedofila… Dobra, spróbuję…” – rozmyślał Georg i podszedł do Lucyny
- Eee no… – zaczął(jak ciota) Georg
- Tak? – zainteresowała się Lucyna
- Chciała byś…
- No…
- Chciała by… – zaczął, lecz nie dokończył, bo Przemek się wepchnął i powiedział:
- ‘Stary suń się, no dzięki… Lucyna przestań podpierać ścianę i choć zatańczyć!
- ‘Ale Przemek ja…’ – zaczęła
- ‘Żadnych „ale”, nie zaszkodzi ci jak trochę pokręcisz tyłeczkiem. Zresztą teraz lecą same wolne, biodro ci nie wypadnie.’(wytłumaczę, może trochę później)
- Kurna… no i zostałem sam… – mruknął Georg i wrócił do podpierania ściany
Już po paru minutach szeregi frajerów „podścianówych” zyskały nowych członków: Georga, Gustava, Billa a nawet Toma. Chłopcy, nie powiem nudzili się(i to bardzo), Tom zaczynał pokryjomu z nudów zaglądać(niby przypadkiem) pod spódniczki nauczycielek.
- Tom? Odwaliło ci? – spytał niepewnie Gustav
- Nie, a co? – odpowiedział odwracając wzrok z tyłka nauczycielki
- Gapisz się na dupy belferek… – odpowiedział Bill
- No, bo kurde nudzi mi się!
- To se potańcz z bratem – mruknął Gustav
- Ej, ja tu jestem – powiedział Bill
- Jakbyśmy nie wiedzieli…
- Panowie, ta chwila wymaga radykalnych środków. Chyba nie pozwolimy by te wieczór skończył się, bez choćby jednego obmacywanka… – zaczął Tom
- To se Billa pomacaj. – przerwał mu Gustav
- Możesz się zamknąć i dać mi dokończyć – wycedził przez zęby Tom
- Nooo… może. Dobra dokończ, i tak pewnie twój plan jak zawszę będzie beznadziejnie beznadziejny. –mrukną Schäfer
- Jeśli nie możemy się rozkręcić, to niech coś nam pomoże…
- A dokładniej? – spytał Bill
- No, u Daniela kupiłem trochę „drinków”.
- Odwaliło ci?!
- Co?!
- W szkole chcesz się upić?!
- Ej, bardziej niż tamci na pewno się nie upijemy. – pocieszył go Tom, wskazując grupę spitych chłopaków przewracających się o ściany(?)
- Ja w to wchodzę, dawaj co masz. – powiedział Georg
- Co?! – zdziwił się Bill
- No co „co”? Jestem pełnoletni mogę się upić jak mi się podoba.
- A ty Gustav? – zachęcał Tomuś
- No nie wiem, ja nie pije… – odpowiedział
- Raz se spróbujesz, nie zaszkodzi…
- No dobra, a ty Bill?
- Jak wy to i ja, Tom dawaj mi butelkę.

***

- Gdzie są chłopaki? – spytała Lucyna
- Nie wiem, ale znajdą się… – odpowiedziała obojętnie Mucha
- Jesteśmy…tutaj – powiedział Bill wyłaniając się z tłumu, a z mordy jechało mu wódką.
- Bill, ty jesteś zalany w trupa! – wykrzyknęła poirytowana Paula
- Ja? Wcale, że nie! Ja się świetnie czuję, ale polepszy mi się jak zatańczysz ze mną – uśmiechnął się
- Ale ja nie mam zamiaru tańczyć z kimś kto nie może ustać na własnych nogach.
- Patrz… widzisz stoję sam, na własnych nogach, więc możesz zatańczyć ze mną
- Ale…
- Żadnych ale. Chodź, rozerwiesz się trochę – i pociągnął Paulę na parkiet. Jak na złość leciała jakaś wolna piosenka, więc Bill przylepił się do Pauliny jak rzep do psiego ogona.
- Bill? Mógłbyś trochę rozluźnić ręce, bo nie mogę oddychać. Poza tym wiesz, że nie lubię jak ktoś tak mnie ściska – Bill udawał, że nie słyszy i obniżył dłonie tak, że wylądowały na jej tyłku. Paulina nie wytrzymała i z całej siły nadepnęła Billowi obcasem na stopę, potem przywaliła wewnętrzną stroną dłoni w jego nos, a na koniec tak kopnęła Billa w piszczel, że się przewrócił.
- A to za co było? – spytał zdezorientowany Kaulitz, lecz Paula mu nic nie odpowiedziała tylko wybiegła z sali.
W tym samym czasie podobnie było z pozostałymi chłopakami. Tom tańczył z Olką, ale jego rączki lądowały tam gdzie nie powinny, zwłaszcza z przodu i nasz Tomuś dostał z liścia w twarz, aż został mu czerwony odcisk dłoni na policzku. Natomiast Gustav poszedł jeszcze dalej. Przykleił się do Kaśki i soczyście ją pocałował. Na to Mucha uderzyła go w brzuch(Gustav się przewrócił), wbiła obcas w plecy, a na koniec kopnęła w tyłek. Wychodząc z sali mruknęła tylko : „Asshole(Dupek)”. Georg też próbował obmacywać Lucynę, lecz zapomniał, że jest ona bardzo nerwową osobą i nie pozwoli sobie na takie rzeczy. Więc, gdy rączki Georga wylądowały tam gdzie nie powinny, Ema bez żadnych skrupułów przywaliła mu z kolana w jaja(tak jak mówił jej tata, żeby robiła, kiedy jakiś chłopak będzie natarczywy). Wszystkie cztery dziewczyny spotkał się w szatni:
- ‘Cze Paula. Czemu się nie bawisz na dysce, przecież uwielbiasz takie rzeczy?’ – spytała Zuzia
- ‘Jakoś nie mam ochoty…’
- ‘Więc Bill też?!’
- ‘Co Bill też?’– spytała Paula
- ‘No pozwalał sobie na za dużo…’ – wyjaśniła Ema
- ‘Nom. Głupi, durny pedał! Co on sobie wyobraża?! Że będę jego kolejną dziwką?!’
- ‘Wiem o co ci chodzi…’ – przytaknęła Mucha
- ‘Nie wiem jak wy, ale ja się stąd spadam’ – powiedziała Lucyna
- ‘Idziemy z tobą. Nie obchodzi mnie to jak Bill i reszta wrócą do domu. Niech radzą sobie sami.’
- ‘Niech spadają na bambusa obierać banany.’
- ‘Tak masz racje, kij im w dupę, aż im gardłem wyjdzie’ – dodała Ema.
I wszystkie cztery założyły kurtki i wróciły do domu. Nie obchodziło je jak chłopaki mają

SO HOT, SO SEXY

wtorek, Grudzień 22nd, 2009

SO HOT, SO SEXY

- Gdzie Lucyna i Georg? – spytał Bill zdejmując kurtkę
- Poszli się bzykać w krzakach, idziesz zobaczyć? – odpowiedział Tom
- Co?! – zdziwił się Bill
- Nie słuchaj go, odwala mu od braku „zbliżeń”. Poszli pogadać. – dodała Paula
- O seksie. – wtrącił Tom, nie zauważył, że właśnie stanęła za nim Lucyna z Georgiem
- Eh, em! – odchrząknęła prowokacyjnie Ema
- Auuuuaaaa! – jęknął Tom, bo Georg rąbnął go w łeb – Żartowałem przecież, ale to nie zmienia faktu, że Lucyna nie ma już błyszczyku na ustach…
- Ty idioto! Ja nie używam błyszczyku! – protestowała Ema
- Każda dziewczyna używa.
- Jakoś nie widzę, żeby Bill używał
- Ej!! – wtrącił oburzony Bill
- Dobra, zamknijcie się i chodźmy – przerwała im Paula i pociągnęła Toma za bluzę
Dyska była na sali gimnastycznej, ale i poza nią wiele się działo. Schowki na szczotki były już zajęte przez nieliczne, stałe „pary”. A w kiblu chłopaków jak zawszę odbywał się handel dragami i jabolem. Na korytarzu cioty nieumiejące tańczyć grały papierową piłką, mimo że nie wszyscy bawili się na sali, dyskoteki szkolne były uznawane za najlepsza formę rozrywki… oczywiście nie każdy mógł wejść na imprezę szkolną, przepustką była legitymacja, lecz i z tym był problem, bo większość uczniów zapominała jej i siłą wdzierała się na dyskę.
- ‘Wasze legitymacje.’ – powiedział pan Tomaszewski(nauczyciel historii)
- ‘Proszę pana, jakby pan nie wiedział, że chodzę do tej szkoły…’ – westchnęła Paula
- ‘Nieważne, pokaż legitymację Paulina, bo dyrektor mi łeb urwie jak wpuszczę kogoś bez dowodu’ – odpowiedział
- ‘No już, już…’ – mruknęła Paula i wyciągnęła z kieszeni na wpół rozerwany portfel z legitymacją. Lucyna również wyjęła swoją.
- ‘Przechodźcie, a wy?’ – spytał chłopaków, którzy nic nie skumali, Tom widząc, że coś nie tak spytał Pauli:
- Co on chce?
- Legitymacje szkolne – odpowiedziała
- Ale my nie mamy, bo nie chodzimy do szkoły
- To mu powiedzcie
- Jak?! On nie rozumie po niemiecku!
- To se poradźcie jakoś… – odpowiedziała uśmiechnięta Paula i razem z Lucyną oddaliły się
- ‘No to jak?’ – spytał pan Tomaszewski
- Eeee… – próbował zacząć Tom
- ‘My jestem’, jak było Niemcem z wymiany po polsku? – powiedział Bill
- Nie wiem! – nerwicował się Tom
- Poczekajcie… – uspokajał Toma Gustav
- Już mam! – powiedział Bill – ‘My jestem jebcem na wynajmy’(ale wymyślił :/)
Pan Tomaszewski zrobił głupią minę, jakby miał wybuchnąć śmiechem ale się powstrzymywał i przepuścił chłopaków.
- Kurde, prawie narobiłem w gacie, że nas nie wpuści ten idiota, przypał… Legitymacje! A po gówno?! Niech się wali debil!– powiedział Tom
- Tom? On się na nas patrzy. – szepnął Georg
- Mam to gdzieś… mać
- Dobra, to gdzie jest ta sala? – zapytał Bill
- Bo ja wiem… – mruknął Tom, nagle usłyszał czyjś głos:
- Ej wy! Swastykowce!
Chłopcy odruchowo odwrócili się w stronę drzwi zza których dobiegał głos.
- Niemce, nie kupili byście se towaru?
- Co? – zdziwił się Tom
- Właźcie!
Chłopcy obejrzeli się czy nikt nie idzie i otworzyli drzwi. W środku było ciemno, nic nie było widać, zrobili parę kroków w przód.
- Witam w moim sklepiku! Otwartym przez całe szkolne imprezy, oprócz świąt, też walczę o wolne soboty… i tych dni kiedy mam randkę z jakąś szmatą. Mogę w czymś służyć? – powiedział wysoki ciemnowłosy chłopak ubrany w hiphopowe ciuchy.
- Pierwsze, to skąd umiesz niemiecki. – zapytał niepewnie Gustav
- Eeee, uczą w szkole, całe gówno, ale dla interesu, wszystko. Potrzebujecie czegoś?
- Masz jakąś amfe? – spytał Tom
- Jasne.
- Tom! Ty zjebie, ani mi się waż kupować! – szepnął Bill – Coś ty za jeden?
- Daniel jestem,, Daniel Najmad. A może koleżanka też? – odpowiedział chłopak, Gustav zaczął chichotać
- Jestem chłopakiem… – mruknął Bill i się zburaczył
- Wielka różnica…
- Jak dla nas to wielka, zwłaszcza jeśli chodzi o ruchanie. – wtrącił Georg
- Tak? Dla mnie żadna, chłopak czy dziewczyna oboje się pieprzy tak samo. – odpowiedział Daniel, chłopaki zrobili zdziwione i z lekka przerażone miny.
- Dobra, masz jakiegoś jabola czy co? – spytał Tom przerywając „tę dziwaczną ciszę”
- Jasne, piwo, wódka, kurde… nawet drinki jeszcze są. Co chcesz?
- No to…
- Dobra, my idziemy… – powiedział Georg
- No, no idźcie, zaraz przyjdę – odrzekł Tom
- Jeszcze Farbi, jak byś kiedyś miał czas to się spikniemy i… no wiesz, lepiej poznamy. – powiedział Daniel
- Eee, no może. – odpowiedział zmieszany Bill, poczym razem z Gustavem i Georgiem pośpiesznie wyszli ze „sklepiku”
- Jesus! Co to za zjebany pedał! – skrzywił się Bill
- Żeby tylko pedał, słyszałeś co powiedział, żadna różnica… – mruknął Gustav – Chyba nie zamierzasz się z nim spotkać?
- Jasne, że nie! – wykrzyknął Bill – Nie będę się pedalił! No gdzie ten Tom?!
- …no dobra, trzym się! Co jest, idziemy? – powiedział Tom
- No – odrzekł Georg i zszedł po schodach, po paru minutach chłopcy trafili na miejsce. Na Sali było duszno i ciemno tylko czasami pobłyskiwały kolorowe światła z fireball’ów. Impra coraz bardziej rozkręcała się, ale dla Toma to co zobaczył nadal było za mało…
- Panowie? Może damy se na luz? – powiedział starszy Kaulitz
- O co ci chodzi Tom? – zapytał niepewnie Bill, gdyż według niego w skład mózgu brata wchodził tylko seks i beznadziejnie głupie pomysły.
- Może by tak, zapomnieć o przysiędze i ruszyć do akcji?
- Nawet o tym nie myśl – powiedział Gustav i puknął go w łeb
- Dobra, ale warto było spytać… Ale inne panny mogę podrywać?
- A która by cię chciała? – zaśmiała się Lucyna
- O nareszcie nasze królewny się znalazły – powiedziała Zuzia wyłaniając się z tłumu. Nagle z głośników(znowu) poleciała jakaś miłosna szmira do przytulania.
- Zuzia? Zatańczysz? – spytał niepewnie Tom
- No nie wiem, jeszcze wezmą mnie za lesbę… – uśmiechnęła się Olka
- No weź, nie daj się prosić… – nalegał Tomuś
- Dobra, ale ręce precz od mojego tyłka, chyba, że chcesz zatańczyć rumbę(wiadomo, że Tomcio nie umie;))
- Fffffajnie, szkoda, że ja rumby nie umiem…(a nie mówiłam:]) – odpowiedział i ruszył za Olka by znaleźć jakieś miejsce do tańca. Impra przebiegała w miarę „składnie”(Eh_em), poza paroma szczególikami… Bill poprosił Paulę do tańca, ale oczekiwał bardziej „przytulastego” tańca ze strony Pauliny, lecz… no nie bardzo wyszło…

NOTHING’S LIKE BEFORE

sobota, Grudzień 19th, 2009

NOTHING’S LIKE BEFORE…

- Tom! Posuń wreszcie dupę! Nic nie widzę! – jęczał Bill
- Jak chcesz to mogę posunąć twoja, a tak BTW nie ma na co patrzeć… – odpowiedział Tom odpychając brata kuprem od drzwi
- Ej! Dajcie spojrzeć! – powiedział Georg wchodząc do pokoju
- Lepiej nie podłaź, bo Mr. Big Ass cię trąci – ironizował Bill
- Eeee… nie ma, na co patrzeć, nie rozebrała się – mruknął zawiedziony Tom odchodząc od drzwi łazienki – No to co robimy?
- Zdaje się, że mieliśmy iść na jakąś dyskę czy co… – wtrącił Gustav wchodząc do pokoju – a co do tamtego, Bill ja naprawdę nie powiedziałem…
- Wiem i sorry, że się rzuciłem i … – zaczął Bill
- I za to, że zrobiłeś z siebie idiotę, palanta, dupka, kretyna, imbecyla, wariata, freak’a, dziwadło, ciotę, debila, chuja, ciecia, czubka, pierdołę, kutasa, down’a i dziecko specjalnej troski zarazem. – dodał Tom jednym tchem
- Wielkie dzięki – mruknął Bill
- Nie ma za co – uśmiechnął się Tom – A teraz przytulcie się na zgodę chłopcy
- Co? – zdziwił się Gustav i zanim zdążył się zorientować Tom pchnął na niego Billa, i się zderzyli
- Aaauuu! Tooom! Ty idioto!
- Ojej, nie przytulajcie się tak mocno, bo coś się może Billowi uszkodzić – dokończył i wyszedł z pokoju

***

- Bill? Jesteś już gotowy? Musimy iść! – przynudzała Paula stojąc pod drzwiami do pokoju bliźniaków
- Jeszcze chwila! – odpowiedział Kaulitz
- Weź no!! Już pewnie się dyska zaczęła!
- Dobra odejdź od drzwi, zrobię wejście smoka! – odpowiedział, Paula zgodnie z poleceniem odeszła parę kroków od drzwi. Nagle słychać było czyjeś kroki, do holu weszła Kaśka(Mucha) w rękach trzymała mopa.
- Mucha! Odsuń si… !!! – zaczęła Paula, lecz nie skończyła, gdyż Bill wyważył drzwi pokoju z wyskoku i wylądował na Kaśce, a dokładniej przewrócił ją, a kroczem spadł na kij od mopa, którego trzymała.
- Iiiiiiiii! – pisnął Bill, a Mucha na nic nie czekając zepchnęła go z siebie
- ‘Co mu odwaliło? Żeby na ludzi skakać i biedne mopy gwałcić…’ – westchnęła Kaśka
- ‘Oj, nieważne.’ Bill wstawaj i idziemy. – zadecydowała Paula i pomogła mu wstać, po czym wszyscy troje zeszli na dół.
- Nie no! Znowu musimy zawalać do szkoły! – jęczał Gustav
- Nie marudź! Przecież na dyskotekę, a nie na lekcje idziemy – powiedziała Lucyna
- Ale to nie zmienia faktu, że szkoła jest daleko… – jęczał dalej
- Weź Paula mu coś powiedz, bo go walnę! – wnerwiła się
- Gustav? – zaczęła Paula
- Co?
- Mówię ci coś…
- Aha, a daleko jeszcze? – spytał
- Nie!! Znowu się zaczyna! – jęknęła Lucyna
- No dobra, teraz się będę pytał Pauli – pocieszył ją Gustav. Lucy już nie zwracała na niego uwagi, podeszła do Georga i spytała:
- Co powiedziałeś Billowi?
- A skąd ty wiesz, że…
- Nie pytaj, gadaj co mu powiedziałeś.
- Nic
- Mi możesz zaufać, że nie wygadam – przekonywała go
- Nic mu nie powiedziałem, odczep się!
- Jak chcesz, dowiem się, od kogo innego.
- Życzę powodzenia – odpowiedział
- Ale równie dobrze, mogę snuć domysły, wymieszać je z plotkami, poradami z głupich gazet dla nastolatek i puścić między ludzi jako materiał na pierwszą stronę z tytułem w stylu „Poważna rozmowa – Czy będą razem?” A potem…
- Wystarczy – przerwał jej – powiem…
- Nareszcie, czekaj musze się na to przygotować… lepiej zapakować paczkę chusteczek czy torbę na rzyganie? – nabijała się
- Możesz przestać? – spytał poirytowany
- Jasne, teraz mów
- Mam dość tego, że Bill pcha się w każda bójkę, a ja go musze z niej wyciągać żeby se krzywdy nie zrobił, coś w tym stylu mu powiedziałem…
- To zostaw go w chuja i problem z głowy – zdefiniowała
- Nie mogę, bo se zrobi krzywdę…
- A kogo to obchodzi, no to twój kumpel, ale jak masz przez niego dostawać spazmów, to go zostaw.
- To nie takie proste…
- Dlaczego? – zdziwiła się
- Nie zrozumiesz – odpowiedział
- To pomóż mi zrozumieć
- No bo…
- Ej! Gdzie wy idziecie?! Wejście jest tutaj! – zawołała Paula wchodząc do szkoły
- Za chwilę przyjdziemy! – odkrzyknęła Lucyna – Dobra Georg, mów szybko o co chodzi…
- Kiedyś miałem kumpla, śmieszny gostek. Często wdawał się w bójki ,a ja zawsze mu pomagałem, raz sam nieźle dostałem. Matka się na mnie wkurzyła, że za kolegę ja oberwałem i powiedziała, żebym za niego nie umierał, bo kolega odejdzie, a zdrowie się przyda…
- I…? – pośpieszała go, Georg westchnął i powiedział:
- Następnego dnia przywalili się do niego te przypały z najstarszej klasy, był im coś winien. Nieźle mu dokopali, on… prosił, żebym mu pomógł. Nie wiedziałem co zrobić, nie chciałem oberwać. Pobiegłem po pomoc, ale jak wróciłem, on już nie żył, pobili go na śmierć…
- Ale to nie była twoja wina… – szepnęła Lucyna
- Jak dla mnie była, bo go zostawiłem zamiast pomóc. Potem zapomniałem o całej sprawi, ale jak Bill pierwszy raz pobił się z Gustavem i mocno oberwał… wszystko wróciło i nie chciałem, żeby tamto się kiedykolwiek powtórzyło… Bo on umarł przeze mnie, i nic tego nie zmieni – odpowiedział, odwrócił się w stronę szkolnego boiska
- O co chodzi? – spytała zaniepokojona Lucyna
- Heh, dokładnie na takim samym boisku go skatowali… and nothing’s like before. – dokończył i ruszył w stronę wejścia do szkoły. Lucyna jeszcze chwilę stała jak w transie i wpatrywała się w boisko, kiedy Georg zawołał:
- Idziesz wreszcie?
- Tak, już… już – odpowiedziała i ostatni raz spojrzała na boisko

***

BEICHTE

sobota, Grudzień 12th, 2009

BEICHTE

Zapadła niezręczna cisza, Georg skierował ostre spojrzenie na Billa, który starał się nie zwracać na niego uwagi i bawił się paskiem. Kaulitz szczerze mówiąc nie miał ochoty na rozmowę, zresztą po takiej bójce każdy by miał „keine lust” :/…
- Słuchaj, ja ci nie bronie. Możesz dostawać po pysku ile ci się podoba! Ale pamiętaj, co było ostatnim razem… jeszcze troche brakowało, żeby policje wzywać i po karetkę dzwonić!
Bill nie odpowiedział
- Nic nie odpowiesz, co? Następnym razem może nie będę bronić twojej dupy, może następnym razem jeszcze sam ci dowalę!
- Nie praw mi kazań, nie jesteś… – Bill zatrzymał się na chwile i westchnął – Co cię w ogóle obchodzi czy dostaję po dupie czy nie?!
Bill dobrze wiedział, że jest jakiś powód, dla którego Georg go broni, lecz jak na razie nie udało mu się go ustalić…
- Całe gówno mnie obchodzi, całe gówno… – mruknął Georg już miał wyjść z kuchni, kiedy zapytał:
- Czego znowu się wpierdoliłeś? Wiesz, że możesz ostro oberwać.
- Wiem, wiem… ale on nie powinien, sukinsyn mówić – tłumaczył się Bill
- Czego mówić? O co ci biega? No trochę polewka z was była, ale bez przesady…
- Trochę? Trochę?!! Kurwa! Większej siary to chyba w życiu nie mieliście! Poza tym przyrzekł, że nie piśnie słówka!!
- Co to takie straszne, że ty i Tom braliście udział w zawodach dla dziewczyn i wypierniczyliście się przed metą?! – uśmiechnął się lekko na te słowa – To jest powód, żeby…
- Poczekaj… powtórz – przerwał mu Bill
- Braliście udział w zawodach dla dziewczyn i wypier…
- Wystarczy! – znów mu przerwał – To Gustav nie powiedział wam o szatni?
- Nie – zaprzeczył Georg
- O mać! – jąknął Bill, opadł tyłkiem na krzesło i schował głowę w rękach
- Co? – spytał zaciekawiony Georg
- Nic
- Czyli… rzuciłeś się na Gustava, bo myślałeś, że powiedział coś czego obiecał nie mówić?
- Tak – odszepnął Bill
- Wybacz, możesz głośniej? – spytał ironicznie Georg
- Tak! – wykrzyknął Kaulitz, a z jego zaczerwienionych oczu znów popłynęły dwie gorzkie łzy(płacze dzidzia)

***

- Czemu Bill się na ciebie rzucił, o co mu chodziło? – spytała Lucyna siadając na krześle
- Nie wiem. Pojebany pedał! Kto wie co mu strzeli do tego zjebanego łba! – odpowiedział Gustav powoli kładąc się na łóżku
- Wścieklizny raczej nie ma… – uśmiechnęła się Lucyna
- Taa, ale HIV’a to na pewno! – mruknął Gustav
- Weź no! Musiałeś wiedzieć, o co mu chodziło! – upierała się Ema
Gustav nie odpowiedział
- No dobra, to inaczej. Bill coś wrzeszczał, że powiedziałeś to, czego miałeś nie mówić. Czy to było to, co nam opowiadałeś?
- Nie – odrzekł krótko i próbował przekręcić się na bok, lecz bolący kręgosłup mu na to nie pozwolił
- To powiedz to Billowi! Że wcale nie wygadałeś…
- Widziałaś go w salonie, to prawdziwie dzikie bydle.
- Raczej bydlątko, patrząc na jego ciałko… – uśmiechnęła się cicho Lucyna by Gustav nie usłyszał jej słów
- Co?
- Nic, nic. To już wszystko jasne. Tylko jeszcze jedna rzecz, co to było, to co przyrzekałeś nie mówić?
- Nie powiem, bo przyrzekałem.
- Nie bądź żyd! – jęczała Lucyna chcąc wyciągnąć od niego jak najwięcej
- Ale właściwie, przyrzekałem na fiuta Billa, to raczej się nie liczy, bo on nawet jaj nie ma.
Lucyna uśmiechnęła się, Gustav machnął do niej ręką, by się nachyliła, bo nie chce mówić tego na głos. Lucyna postąpiła zgodnie z poleceniem i schyliła się do Gustava.
- Jak Bill był już po „biegu” i szedł do szatni jakieś chłopaki zaczęły go podszczypywać za tyłek, jeden nawet próbował od przodu, ale Bill mu przyłożył. Jak już Kaulitz doszedł do drzwi szatni jakiś chłopak mu zastawił drzwi i powiedział, zaraz jak to było… ‘Mała, zrobisz mi laskę?’. Tak w ogóle weź mi powiedz, co to znaczy, bo ja waszego języka nie kumam. Bill wszedł do szatni i chciał zamknąć drzwi, ale weszło tam chyba z dziewięciu chłopaków, przystawili go do ściany i zaczęli obmacywać, całować po wszystkim. Bill strasznie się szarpał, ale co on może na dziewięciu… W końcu zaczął wrzeszczeć, podbiegłem wreszcie, żeby mu pomóc, bo sytuacja była nieciekawa. Ale nagle wszyscy się cofnęli o krok, nie wiedziałem, o co biega. Dopiero jak podszedłem bliżej zobaczyłem zapłakanego Billa bez spodenek. Jeden z chłopaków krzyknął chyba, zaraz… ‘Kurwa, ona ma jaja!’ czy coś takiego. Kaulitz był strasznie znerwicowany, ale bardziej nie dlatego, że chcieli go zgwałcić tylko, że ja to widziałem…
- Mó… mó…. mówisz serio?! – zapytała Lucyna, miała głupia minę
- No jasne, że tak – opowiedział. Ema nie wytrzymała i wybuchła śmiechem, po chwili już tarzała się ze śmiechu po podłodze.
- Powiedz mi jedno, czy to były pedały czy pedofile? – spytał Gustav
- Wiesz, jak dla mnie to były przeciętne polskie chłopaki i raczej nie wiedziały, że Bill to chłopak. Przecież był przebrany(miał wypchany stanik, że niby cycki, damski strój i fryz na czarną barbie)
- U was, to gwałcą tak normalnie na ulicy?
- Bo ja wiem… ale w gazecie pisało, że gwałt w Polsce jest dokonywany co trzy i pól godziny, a gwałcicielem najczęściej jest kolega.
- Co za kraj… – mruknął Gustav
- Przynajmniej my nie mamy opiekunek do dzieci, które gwałcą swoich dziesięcioletnich wychowanków – odpowiedziała
- Że co?! To niby my mamy?!
- Możliwe… – uśmiechnęła się i wyszła z pokoju
- Ej! Poczekaj! Co to miało znaczyć?! – krzyknął za nią Gustav, próbował wstać, ale przez bolący kręgosłup tylko przewrócił się na ziemię i nie mógł wstać ;)

***

ŚWIĘTA I PO KARPIU

poniedziałek, Grudzień 7th, 2009

ŚWIĘTA I PO KARPIU… AHA I JESZCZE MAŁE WYTŁUMACZENIE … >> 27 grudnia 2005 11:33
STARTER

Domofon zadzwonił ponownie. Paula szybko odblokowała furtkę i pobiegła otworzyć drzwi. Do domu weszły Lucyna, Zuzia i Dida.
- Gdzie są chłopaki? – spytała Paula
- Eeee… zaraz, Gustav poszedł do baru – zaczęła Ada
- A Tom do monopolowego – dokończyła Olka
- A Bill? – zapytała Paula – Pewnie do lumpeksu?;)
- No – potwierdziła Ema
- Co?
- No do second handa poszedł… – tłumaczyła Lucyna
- Ma kasę, a włóczy się po szmaciarniach?
- Oj, jak byliśmy w Biedronce;) po chipsy, to po drodze jest ta odzież używana. Bill zobaczył przez okno sklepu jakąś kurtkę i poszedł oglądać ciuchy. – wytłumaczyła Ada
- Siema! – zawołał ze schodów Georg
- Siem – odpowiedziały po kolei dziewczyny
- Jak było na zawodach? – spytał
Zuzia i Lucyna zrobiły głupie miny, a Ada wybuchła śmiechem.
- O co biega… ?

***

- EJ!!! OTWIERAĆ! – wrzeszczał do domofonu Bill
Milczenie
- OTWIERAĆ KURWA MAĆ!!! – wrzeszczał dalej
- Poczekaj! – odpowiedział głos z domofonu, po chwili drzwi domu otworzyły się, stała w nich roześmiana Olka
- What is so funny? – spytał Bill
- Nic, nic – odpowiedziała tłumiąc śmiech – Właź.
Bill wszedł po schodkach, z góry dobiegł go śmiech. Nie zdejmując butów(niedobry chłopiec) wbiegł na górę, ciekaw, co się tam dzieje. Wszedł do salonu, na ziemi leżały Ada i Lucyna brechtające się do bólu, na kanapie ze śmiechu umierali Georg i Paula, a Gustav i Zuzia dławili się „Vivatem”(takie picie, oranżada z Biedronki;)). Tylko Tom miał nietęga minę, właściwe był tym wszystkim trochę „podenerwowany”(wkurwił się, no)
- Z czego się ryjecie? – spytał Bill
- Z ciebie debiluuu! – wykrzyknęła Paula
Billowi natychmiast wróciła pamięć, co się wydarzyło na dzisiejszych zawodach. Bez namysłu rzucił się na Gustava i zaczął go okładać pięściami.
- Ty chamie! Przyrzekłeś, że nic nie powiesz! – wrzeszczał Bill. Gustav oddał mu i ostro przykopał.
- O co ci chodzi?! – spytał zdenerwowany Gustav
- Dałeś słowo sukinsynie! – wrzasnął Bill, z jego piwnych oczy popłynęły dwie wielki łzy, i ponownie rzucił się na Gustava
- Uspokójcie się! – wrzasnęła Zuzia i próbowała odciągnąć Billa, jednak chłopak wyrwał się jej i znowu zaczęła się kopanina
- Nic nie powiedziałem!! – warknął Gustav i uderzył Billa w szczękę
- Jasne! To czego się śmiejecie!!? – odpowiedział przez łzy i uderzył Gustava w kręgosłup. Lucyna chciała ich rozdzielić, ale Georg pociągnął ją za rękę i szepnął:
- Zostaw ich, oni tak zawsze, jeszcze jak byliśmy mali to się lali. Lepiej ich nie rozdzielać, bo samemu można oberwać…
Tom nie patrzył się na to widowisko, tylko czmychnął z pokoju. Chłopcy bili się dalej, Bill miał rozcięte wargi, Gustav ledwo mógł się wyprostować, miał też zdarte kolano. Nie trwało to jeszcze długo, bo w końcu Gustav przyłożył Billowi z całej siły w brzuch, Kaulitz zaczął rzygać krwią. Georg wreszcie zareagował i rozdzielił ich, widać dopiero teraz uznał, że zaszło to za daleko .
- Uspokójcie się gnojki! – warknął i złapał Gustava za ramię, tak aby nie mógł się ruszyć. Bill powoli wstał i otarł krew z ust. Zuzia wzięła go pod ramię i razem z Paulą poszły zrobić mu opatrunek. Gustav miał większe problemy ze wstaniem, ale Lucyna pomogła mu jakoś dojść do pokoju.
- Szczeniaki… – mruknął Georg i poszedł zobaczyć, co z Billem. W kuchni Paula polewała rany Billa wodą utlenioną, a Olka zaklejała je plastrami lub bandażowała.
- O co to było? – spytał Georg kierując twarde spojrzenie na Billa
- O nic… Sssssss! Aaau! Trochę delikatniej… – odpowiedział
- Często się z Gustavem bijecie, ale nigdy aż tak brutalnie. Gadaj, o co poszło?
- No mówię przecież, że o nic! – warknął Bill
- Już, skończyłyśmy. Następnym razem nie polecam bójek. – powiedziała Paula. Bill miał już wstać z krzesła, kiedy Zuzia pociągnęła go za ramię i powiedziała:
- Czegoś tu nie rozumiem… Paula mówiła, że Gustav ze strachu przed tobą schował się kiedyś w szafie.
- To była inna sprawa…
- No dobra, jak tak bardzo nie chcesz gadać to chociaż powiedz czym go wtedy oblałeś? – spytała Olka, Bill uśmiechnął się na te słowa i odpowiedział:
- Pewnego razu, przed w-f nalałem Gustavowi płynu rozgrzewającego zmieszanego ze spirytusem do spodenek, no i na lekcji zaczęło go „palić”. Tym razem „wzmocniłem” płyn i nalałem tam środków żrących, to dlatego tak się bał.
- Możecie nas na chwilę zostawić samych? – spytał twardo Georg
- Eee… – zacięła się Olka, widać troche inaczej kojarzyła te słowa
- No jasne – odpowiedziała szybko Paula i ciągnąc za sobą Zuzię wyszła zamykając drzwi
- ‘Billa to jeszcze, ale Georga bym w życiu nie podejrzewała, że jest pedałem!’ – powiedziała wzburzona Olka, kiedy wyszły z pokoju
- ‘Jakim znowu pedałem?! Nie rozumiesz?’ – skarciła ja Paula
- ‘No nie bardzo’
- ‘Bill będzie miał rozmowę w stylu „…następnym razem nie będę ratował twojej dupy…’ – wytłumaczyła Paula
- ‘Chce go rzucić, bo Bill ma poobijany tyłek?!’ – przeraziła się Zuzia
- ‘Cholera… nie! Oj, potem ci wyjaśnię…’ – odpowiedziała Paulina i zeszła po schodach na dół, Olka jeszcze zerknęła na drzwi pokoju, w którym zostawiły chłopaków i ruszyła za Paulą.