Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for Listopad, 2009

Macie cos normalniejszego

wtorek, Listopad 24th, 2009

50x50_001

- Jeśli bardzo chcesz, to ja cię mogę poruchać – zaśmiał się Gustav wchodząc do pokoju
- Nie!! Tylko nie konio-jebca! Błagam litości!;( – przestraszył się Bill i schował pod kołdrę jak mała dziewczynka)
- Jaki znowu konio-jebca? Znowu się uderzyłeś w głowę, dziecinko? – spytał Gustav podchodząc do Billa i zrywając z niego kołdrę.
- Nie dotykaj mnie! – wrzeszczał Bill, jego pisk przypominał syczenie dzikiego kota. Nawet podrapał Gustava czarnymi pazurami, gdy ten próbował go „oswoić”.
- Aaauuuaa! Co ci odpierdala? – wkurzył się Schäfer, potarł zranioną rękę.
- Nico! Wynocha!! – piszczał młodszy Kaulitz, widać nie dawały mu spokoju wspomnienia ze snu…
- No już, już. Przyszedłem tylko wam powiedzieć, że nie idziemy dziś do szkoły i… – zaczął
- YEEEAAAAHHH! I feel good!! Tararararar! Ain’t never I would! Nareszcie! Gotha! – cieszył się jak głupi John(Jasio) Tom(nowy wyraz „gotha”, czyt. gocza, z ang. (have) got ya! W skrócie znaczy tyle, co mam cię lub wreszcie.)
- Dasz mi dokończyć? – spytał z lekkim zdenerwowaniem Gustav
- No jasne, dawaj. – uśmiechnął się Tom
- Nie idziemy do szkoły, bo w klasie Lucyny dziewczyny mają zawody i idziemy na nie z Lucyną. – dokończył
- CO?!! – wrzasnął Tom – Ja nie idą na żadne gówniane, polskie, pirszo-gimnazjalne, walone, jebane i dupne zawody dziewczyn!
- Tak BTW, to mówi się pierwszo, a nie pirwszo… – tłumaczył Gustav(BTW- ang. by the way, znaczy „tak w ogóle”, „poza tym”)
- …a po drugie, to wątpię żebyś nie miał ochoty zobaczyć zgrabnych nóżek i jeszcze bardziej zgrabnych tyłeczków reprezentacji nasze szkoły z III gima. – wtrąciła Lucyna wchodząc do pokoju
- No to może jednak pójdę, przyda się mały doping… – mącił Tom
- To ruszajcie prędko tyłki, bo się spóźnimy. Raz, raz, raz! – pośpieszała ich Ema. Po chwili wyszła z pokoju mówiąc:
- Czekam na was na dole za pięć minut!
- Gustav? Możesz wyjść? –spytał zakłopotany Bill
- Czemu?
- Bo nie życzę sobie, żebyś widział jak się przebieram.
- Co ja twoich gaci nie widziałem? Żeby tylko… Niezłe to było, jak kazałeś się rozebrać i poszedłeś spać, potem Tom się tobą „bawił” i nagrał na kase… – zaczął Gustav
- Zamknij się! – mruknął Tom zatykając mu usta ręką
- Co, co, co?! Powiedz jeszcze raz! – zażądał Bill
- Nic, nic. My już idziemy, żebyś… żebyś się mógł spokojnie przebrać. – powiedział Tom zbliżając się do drzwi i ciągnąc za sobą Gustava
- Gadaj… – syczał Bill i ruszył w stronę brata
- Chciałbym, ale to długa historia a my nie mamy czasu więc… – tłumaczył się jak idiota
- Gadaj! – wrzasnął Bill i chciał rzucić się na Toma, ale niestety Tom i Gustav zatrzasnęli mu drzwi przed nosem, więc Bill przygrzmocił twarzą w drzwi.
- To na razie bracholku! – zawołał Tom i razem z Gustvem zbiegli na dół. Bill przebierał się i przebierał się, i nie mógł założyć tych cholernych majtek na dobra stronę. Tak właściwie to kilka razy się przewrócił, bo nogi mu się zaplątały we własne gacie^^.
- BILL!! ZŁAŹ WRESZCIE, BO JUŻ I TAK JESTEŚMY SPÓŹNIENI!!! – wrzeszczała z dołu Lucyna
- Kurwa! To niech ktoś mi pomoże z tymi cholernymi bokserkami! – odkrzyknął
- To załóż slipki i złaź!
- A no… – pomyślał, ubrał się szybko(tym razem z udziałem slipek) i zbiegł na dwór gdzie wszyscy na niego czekali.
- Ej, a gdzie jest Georg? – spytał Bill w wyjściu
- Nie idzie. – opowiedziała krótko Ema
- Yyy! To nie fer! Ja też nie chcę! – sprzeczał się Bill
- Bo ty w ogóle wolisz patrzeć na chłopców niż na dziewczyny… – wtrąciła się Olka wyłaniając się zza drzwi
- Georg nie idzie, bo jakiś idiota(spojrzała na Toma) rozlał masło orzechowe na schodach, Georg się poślizgnął i nieźle potłukł. – wytłumaczyła Ema
- To nie ja! – protestował Tom – Na serio!
- Bujać to my, ale nie nas. Idziemy, bo nam zawali facet. – zakończyła Zuzia
- Ale to na serio, nie ja!! – darł się Tom
- A co z Pauliną? Czemu nie idzie do szkoły? – spytał Gustav
- Bo ktoś się musi Georgiem zająć, nie może chodzić, chyba se nogę złamał.
- Ja mogę zostać! – zaproponował Bill
- Ona powiedziała zająć, a nie zgwałcić. – „odszczeknęła” Zuzia. Już nikt się nie odzywał i całe przedszkole ruszyło w stronę liceum, gdzie miały odbyć się zawody.

***

- Nuuuuuudzi mi się!! – jęczał jak nieznośny trzylatek Georg
- Cicho już siedź! Mam już dość twojego jęczenia! Jesteś gorszy od Muchy jak jej się robi koka! – odburknęła Paula – Po prostu, zmień płytę!
- Nie dosięgnę, a wstać nie mogę!
- Mówiłam w przenośni. Dobra czas, na zmianę kefiru.
- Po co ty w ogóle przykładasz mi to do nogi, co?
- Bo trzeba obniżyć temperaturę stanu zapalnego, podwiń spodnie. – opowiedziała otwierając świeże opakowanie białego, śmietano-podobnego gówna(coś jak skiśnięte mleko, tylko mniej śmierdzi i jest rzadsze) Georg podwinął nogawkę i rozwinął opatrunek.
- JESUS! Jak to jedzie!!!
- A jak myślałeś?
- Na pewno coś innego niż to. Z tego się ser zrobił. Bleach!
- Przestań marudzić i podsuń tu nogę. – zadecydowała
- Cholera… zara ja się zrzygam z tego smrodu!
- Przestań się wygłupiać i daj…
- Nie! Po gówno, żeby mi jeszcze bardziej noga śmierdziała?!
- Jak nie to nie… Masz! – powiedziała i oblała go kefirem po twarzy
- Co ty robisz?!! – zdziwił się Georg ocierając z oczu kefir
- Robię ci okłady na głowę. – odpowiedziała i zaczęła w niego rzucać starym twarogiem wyjętym z lodówki
- Pożałujesz! – zagroził
- A co mi zrobisz?
- Broń się! – wykrzyknął i rzucił w nią wielkim kawałem sera
- Ty idioto, a masz! – krzyknęła Paula i wylała mu na łeb karton mleka – Pij mleko, rzygaj daleko!(by Mucha)
- Zapłacisz mi za to! – uśmiechnął się i zaczął rzucać w nią jogurtami
- To nie fer! Jestem pod ostrzałem jogurtów! – piszczała i schowała się za odchylonymi drzwiami lodówki
- Zara cię natrę tym twarogiem! – powiedział Georg zbliżając się do lodówki
- Tylko spróbuj! – wykrzyknęła Paula i wtarła mu w twarz masło
- Nic nie wiedzę, nic nie wiedzę! Oślepłem! Oślepłem! – wrzeszczał Listing
- Dobrze ci tak. – zaśmiała się Paula
- Takaś mądra? – mruknął Georg i mimo że nic nie widział, chwycił Paulinę w pasie chcąc wywrócić ja na ziemię, lecz niestety poślizgnął się i oboje wylądowali na stercie rozbryzganych kefirów.
- Wiesz co? Nad koordynacją to mógł byś troche popracować… – westchnęła Paula
- Cicho siedź, babo. – odrzekł z uśmiechem

***

I’M SO SORRY

wtorek, Listopad 24th, 2009

I’M SO SORRY…
Sorry że taka zjebana notka(ta poprzednia), ale pisząc ją myslałam o “American Pie” a co tam… to wszyswtko przez BeKę!!! Bo bezprzerwy mi truje o tym że chce u mnie zrobić wieczór pornosów:/(coś mu odwala, dobrze że tego nie czyta xD)… przyopomne że to wszystko(dziwne i zboczone) to sen Billa(chyba tam pisze ze sie obudził :? ). Nastepna notka jest, nie mniej zboczona :/(sorry), ale tak musiało być bo niedługo w opo ujawnią sie grzewszki przeszłości które nawiązują do TH(wydarzenia z[jeszcze nie wydanej] notki THE RING- WIDEO OF DESTINY NAWIĄZUJA do tej kama sutry Toma z Billem, która była wcześniej w newsach czy tam wiadomościach opisana)
JESCZE RAZ SORRY ZA ZBOK-NOTKE(ale to i tak BeKi wina!)

Może trochę przegiełam..

wtorek, Listopad 24th, 2009

Może trochę przegiełam…
NIGHTMARE NUBER TWO

- Bill, Bill! – wołała Lucyna
- Cicho siedź! – odburknął Bill drapiąc się po tyłku
- Wstawaj i otwieraj te drzwi!
- A spierdalaj! – odpowiedział i nakrył się mocniej kołdrą
- Czego jesteś taki cham?
- Bo cię nie lubimy – wtrącił się Tom
- Co…?
- Cholera … zostawiłaś nas wczoraj samych, z tą… z tym pedofilem!
- Aaa. To, o to chodzi. Tak poza tym, to nikt was nie zmuszał, byście grali, widać macie pociągi ekshibicjonistyczne – mądrzyła się Ema.
- Oj, spadaj! – odburknął Tom
- Jak chcecie to możecie nie otwierać, ale ja nie sprzątnę waszych majtek z drzewa… – odpowiedziała i poszła sobie
- CO?! – wrzasnął Bill – To one nadal tam wiszą?!
- W dupie mam je. – mruknął Tom
- A ja wolę mieć je na dupie, wstawaj. Pomożesz mi je zdjąć – zadecydował Bill i wstał z łóżka, by się ubrać. Jednak zatrzymał się, bo Tom dziwnie się na niego gapił.
- Co jest?
- Eee…
- No co?
- Eee…
- No gadaj!
- Bill, co ty w nocy robiłeś?
- Spałem kurde, a co?
- Pała ci wypadła.
- Co?!
- Pewnie odwiedziłeś jakąś imprezę sportowa? Wiesz, ja tam wolę pomponiary, niż te wielkie baby ze sport klubu – Bill spojrzał w dół na swoje spodnie. Zatkało go, ze spodni wystawał mu mały, do którego była przyssana jakaś laska w sportowych stringach, bez stanika. Bill spojrzał na Toma, Tom leżał na łóżku i śmiał się jak głupi, jakiś pies lizał go po jajach, Bill nagle usłyszał:
- Billuś? Dołączysz do nas? – spytał Gustav, który dosłownie walił konia(od tyłu). Bill obejrzał się w drugi kąt pokoju, tym razem Tom całował się z kimś. Ta druga osoba(Bill nie wiedział jej twarzy) miała długie, brązowe włosy do ramion. Bill z powrotem spojrzał się na Gustava, który tym robił laskę koniu i do tego ruchał go pies. Znowu spojrzał na Toma. Ku jego zdziwieniu jego brat był goły i seksił się z Georgiem.
- Co tu się kurwa dzieje? – mruczał Bill i spojrzał w dół. Laska zniknęła, za to teraz wąż(prawdziwy) wpił mu się w jaja
- Bill nie bądź taki nieśmiały – powiedział Tom, który ni z gruszki, ni z pietruszki, zdjął mu spodnie i złapał za jaja. Po chwili Tom zaczął walić go od tyłu. Ku zdziwieniu Billa spodobało mu się to…

Obudził się…
Bez przerwy mruczał pod nosem:
- Mocniej, mocniej! Zgwałć mnie, zgwałć mnie!
- Co ty gadasz? – skrzywił się Tom i uderzył go w twarz. Bill dopiero oprzytomniał, a miła ekstaza seksu okazała się, palcem Billa wsadzonym w jego własną dupę. Drugą ręką ściskał się za jaja. Tom stał nad nim i patrzył jak na zboczonego, niewyżytego idiotę z Abramowic z kompleksem małego fiuta.
- Rusz wreszcie tą swoją samodzielnie wyruchaną dupę! – warknął Tom i zepchnął brata z łóżka. Nagle ktoś zapukał do drzwi i próbował je otworzyć, lecz one były zamknięte na klucz.
- Bill, Bill! – wołała Lucyna
- Cicho siedź! – odburknął
- Wstawajcie i otwierajcie te drzwi!
- A spierdalaj! – odpowiedział Bill (nadal nie w humorze).
- Czego jesteś taki cham?
- Bo cię nie lubimy – wtrącił się Tom
- Co…
- Cholera … zostawiłaś nas wczoraj samych, z tą… z tym pedofilem!
- Aaa. To o to chodzi. Tak poza tym, to nikt was nie zmuszał, byście grali, widać macie pociągi ekshibicjonistyczne – mądrzyła się Ema
- Oj, spadaj! – odburknął Tom
- Jak chcecie to możecie nie otwierać, ale ja nie sprzątnę waszych majtek z drzewa… – odpowiedziała i poszła sobie
- CO?! – wrzasnął Bill – To one nadal tam wiszą?!
- W dupie mam je. – mruknął Tom
- A ja wolę mieć je na dupie, wstawaj. Pomożesz mi je zdjąć – zadecydował Bill i wstał z łóżka, by się ubrać. Gdy nagle coś sobie uzmysłowił:
- Zaraz, to już chyba kiedyś było?
- Co ty walisz? – zdziwił się Tom
- No właśnie, a potem Gustav walił konia.
- Co?
- A ciebie … pies lizał po jajach, a potem seksiłeś się z Georgiem, a potem mnie wyruchałeś.
- Prędzej to ty się palcem w dupę ruchałeś. Brzydzę się twojej dupy, bo wiedzę ją codziennie od szesnastu lat… Zaraz, zaraz… Coś ty powiedział. Ja i Georg, mój szlachetny fiut i twoja zasrana odbytnica, Gustav i koń!!!?? Zara ci wpierdolę!
- Nie, no serio… Aau, aaau! – tłumaczył się Bill, lecz nie dokończył, bo Tom złapał go za ramiona i kopał kolanem w dupę(ruchajcie się na zdrowie Kamilku i Rafałku :]). Nagle chłopcy usłyszeli szczęk zamka i drzwi otworzyły się. Do pokoju weszła Paula i w wejściu spytała zmieszana:
- Ee… Co wy robicie?
- Nic – odpowiedziała krótko Tom i odepchnął Billa.
- Ja się nie mieszam w wasze sprawy rodzinne, przyszłam wam przypomnieć, że dziś jest Hallowen – rzekła.
- I co, z tym? – spytała Tom widocznie zainteresowany.
- Co do dziś to nie znam szczegółów, ale macie gdzieś iść z Lucyną. A jutro jest dyska w szkółce.
- Aaa…ha.
- Dobra… to ja idę. I Tom, Bill nie ma osiemnastu lat, i chyba podchodzi pod ustawę o gwałcie, więc… no wiesz…
- Nie, nie wiem. – odpowiedział jak przymuł Tom
- No wiesz…
- Nie wiem.
- Nie ruchaj go w dupę! Poza tym gwałt na własnym bracie to kazirodztwo… – dokończyła i wyszła. Bill spojrzał się na Toma z szyderczym uśmieszkiem i szepnął:
- No dalej, poruchaj braciszka! xD
- Oj, zamknij się! – oburknął Tom i kopna Billa w „rowek”

***

Nowa notka

wtorek, Listopad 24th, 2009

Nowa notka.
PORNO POKER

Nagle rozległ się dźwięk domofonu. Lucyna natychmiast zerwała się z kanapy i pobiegła otworzyć. Niestety miała mały problem z dotarciem na dół, gdyż na schodach były porozrzucane rzeczy chłopaków. Po przedarciu się przez dżunglę ubrań, zwyciężeniu szczepu dzikich skarpet(dzikich gdyż zdawały się być w jakimś stopniu formą życia) i przezwyciężeniu gór pudełek po pizzy i puszek po REDBULL’u, dostała się do drzwi. Otworzyła je i ujrzała Muchę i Zuzię. Były czymś widocznie podekscytowane.
- ‘Cześć, właźcie’ – powiedziała krótko Ema. Kaśka i Olka postąpiły zgodnie z poleceniem, następnie wszystkie trzy pobiegły na górę. Mucha usiadła na kanapie w salonie, a Zuzia( jak zawsze) przy kompie by poprzeglądać pliki. W końcu Mucha nie wytrzymała i wrzasnęła:
- ‘Wiesz co?!’
- ‘Nie, nie wiem’ – odpowiedziała bez większego zainteresowania Ema.
- ‘Byłyśmy dziś w Kolporterze na rogu. Pani Sawadzka odłożyła nam trochę starych gazet’ – powiedziała z ekstazą Mucha.
- ‘No i co z tego?’
- ‘Więc, wśród tych śmieci znalazłyśmy niemieckie bravo sprzed dwóch tygodni’ – dołączyła się do rozmowy Zuzia. Po czym wyjęła z torby gazetę(bravo)
- ‘No i co w tym takiego nie…’ – chciała zapytać Lucyna, lecz napis na gazecie nie pozwolił jej na wydobycie jeszcze jednego słowa. Napis głosił: „Z Tokio Hotel w łóżku”
- ‘Olka dawaj mi to!’ – krzyknęła Ema i rzuciła się na gazetę
- ‘Przestań padaczkować. Tu nie chodzi o sex’ – powiedziała Zuzia. Na te słowa Lucynie zdecydowanie opadł entuzjazm, lecz i tak otworzyła gazetę. Zatkało ją.
- ‘Co, co tam jest?’ – zapytała z zaciekawieniem Mucha (widać nie dostrzegła wcześniej czegoś tak wartego uwagi, co przykuło by wzrok Emy)
-‘ Kurwa mać! Zawołajcie mi tu Billa!’
- Bill, rusz tu swoje szanowne siedzenie, zakute w frotkowate gacie!! – krzyknęła Olka
- Czego chcecie?! I do tego odpierdolcie się od moich majtek! – oburzył się Bill
- Mam to w dupie, rusz tu swoją – krzyknęła po raz drugi Zuzia
- Już, już – westchnął ponuro i wszedł do salonu Bill
- Bill? Czy możesz mi wytłumaczyć, co TO jest? – uśmiechnęła się Ema. Mucha podbiegła do Lucyny i wsadziła nos w gazetę. Bill leniwie spojrzał na papier. W gazecie było zamieszczone zdjęcie Billa jak podskoczył do góry, miał wtedy swoje suwaczkowate spodnie. Bill zdębiał.
- No to powiesz mi wreszcie, co to ma znaczyć? – spytała ponownie Lucyna
- A co tu trza wyjaśniać, zdjęcie jak zdjęcie. – wtrąciła Zuzia
- Jakbyś nie zauważyła to na tym zdjęciu spodnie zjechały Billowi do kolan (cała prawda i tylko prawda), gacie ma w połowie bioder (cała prawda tylko prawda), a jakby spadły jeszcze o centymetry niżej to by mu było jaja widać. O włos łonowy! Striptiz for free. – wytłumaczyła Ema
- Dawać mi to!!! – wrzasnął Bill i wyrwał dziewczynom gazetę
- ‘Jak można być taką ciotą?’ – spytała Olka
- ‘Wiesz jak się chce to można…’ – dodała Mucha – ‘A i przypomniałam sobie po co przyszłyśmy, idziesz posłuchać badziewia w parku? Wiesz, jest ten niby festiwal rock’a.’
- ‘No, mogę pójść… posłuchamy jak drą mordy młode kojoty.’ – odpowiedziała Lucyna
- ‘Czego ty zawsze tak dziwnie mówisz? Nie ważne, chodźmy już, bo przegapimy Progress Project.’ – pospieszyła je Zuzia. Dziewczyny zbiegły po schodach i ubrały kurtki, kiedy miały już wychodzić, Bill staną im w drzwiach i spytał:
- Gdzie idziecie? Też chcę!
- Spadaj, to nie dla ciebie. – zaśmiała się Ema
- Weźcie no, tu jest nudno! – jęczał Kaulitz
- Paulina ci zapewni rozrywkę, poczekaj… PAULA!!!!
- ‘Czego?!!’ – odkrzyknęła Paulina
- ‘Billowi się nudzi!! Zagraj z nim!!’
- ‘Spoko, da się załatwić!!!’
- No i widzisz? Będziesz miał, co robić, idź na górę.
- Ale…
- Żadnych ale spadaj na górę! – odpowiedziała Lucyna i zamknęła drzwi. Bill nie wiedząc co robić poszedł na górę, w salonie zastał Paulę rozkładającą stolik do gry w karty.
- Co robisz? – spytał
- Nico, zawołaj resztę… – odpowiedziała krótko i zaczęła grzebać w szafce. Kaulitz pobiegł na gorę i po chwili zszedł z chłopakami.
- To co będziemy robić. – zapytał Tom
- Grać w pokera. Umiecie, prawda? – odpowiedziała
- No jasne, że tak. – odrzekł Georg. Paula przyniosła pięć krzeseł i rozdała karty, chłopcy usiedli.
- Na co gramy? – zapytał Gustav
- Na ciuchy – uśmiechnęła się Paula
- Że co – zdziwił się Bill
- To co słyszałeś, jak przegrywacie to się rozbieracie he, he
- Mam nadzieję, że szybko dojdziemy do twoich majteczek – zaśmiał się Tom
- Ja nie gram, bo i tak wygram – mądrzył się Gustav
- Dobra, dobra jeszcze zobaczymy. Bierzcie karty – powiedziała Paulina i zaczęło się. Nie wiem czy to sprawa losu, czy zwykłego zbiegu okoliczności, ale żaden z chłopców nie miał dobrej passy. Jakby to powiedzieć… do majteczek nie wiele brakowało, ale męskich!
- No to, co moje lalunie, gracie dalej? – zapytała zgryźliwie Paula. No cóż, reszta towarzycha straciła już bluzki i spodnie…
- Jasne, że tak. Nie ma siły, żebym przegrał z dziewczyną! – zawziął się Tom
- Jak chcesz, a wy? – powiedziała Kalama
- Gramy dalej – odpowiedzieli równocześnie. Nie było to zbyt mądre, gdyż Paula była podwórkową mistrzynią pokera. Więc nie trzeba się długo zastanawiać nad tym co było dalej. Główne trofeum, różowe gacie(Bill), frotkowane, sprane, granatowe gacie(Tom), prążkowane bokserki (Gustav) i czerwone bokserki(Georg) teraz należały do Pauli.
- Możesz mi coś „podać”? – zapytał zniesmaczony Bill( a jaki miał być skoro siedział z gołymi jajami na kanapie)
- No jasne, loserom (luzerom) też się coś od życia należy(a zwłaszcza od natury) – odpowiedziała, otworzyła okno i zerwała z drzewa liść. Następnie podała go Billowi i powiedziała:
- Zasłoń się tym…
- Co?!! – zdziwko się zdziwił Billuś
- Wiem, że to nie listek figowy, ale powinien wystarczyć.
- Mi daj większy liść – wtrącił Tom
- Nie potrzebujesz – zaśmiała się Paula, zerwała z drzewa kolejne trzy liście i podała je chłopakom – Zuzia mi powiedziała, twojego ptaszka to nawet nitką da się zasłonić
- ŻE CO!!? – wydarł się Tom, reszta w brechę
- No dobra to ubierajcie się w liściki i wypierniczać mi stąd – zaśmiała się Paulina. Chłopcy mieli już wychodzić z pokoju, kiedy Paula zawołała:
- Poczekajcie chwilę! Zapomniałam! – i wygrzebała z biurka… aparat cyfrowy.
- A spierdalaj! – wykrzyknął Tom i ruszył do ucieczki. Wszyscy uciekali potykając się o siebie. Kiedy otworzyli drzwi na strych (liście upadły im po drodze)i już mieli wbiec na korytarz prowadzący do ich pokojów, Paula zastawiła im drogę i pstryknęła parę „pięęęknych” fotek ^^.
- Jak ty tu tak szybko?! – zdziwił się Tom
- Nieważne, ale cool zdjęcia. Normalnie pozazdrościć… Ciekawie ile za to dostanę na allegro? – rozmyślała Paula
- Dawaj to! – wykrzyknął Gustav próbując wyrwać jej aparat. Lecz Paula pobiegła do pokoju Georga i zamknęła drzwi.
- Kurwa, otwieraj! Kurwa, otwieraj! – dobijali się do drzwi chłopaki. Kiedy wreszcie udało im się dostać do pokoju(thx to wsuwka Billa) Paula gdzieś zniknęła. Nagle zadzwonił telefon.
- Halo?- odebrał Bill
- Miau, miau, miau. „Koteczki z TH są takie słodkie, dla Billa zachowam dziewictwo!”(na serio fan[atycz]ki wypisują takie pierdoły) – recytowała Paula
- Co to ma kurde znaczyć?!
- Zara zobaczysz…
Nim chłopcy zdążyli się ubrać na całej ulicy było słychać „ We are the champinons”. TH zbiegli na dół i wyjrzeli przez okno. Przed domem zebrał się spory tłum, a na połowie gołym drzewie wisiały cztery pary majtasów(oczywiście TH). „We are the champions my friend. We will keep on fighter to the end…”(nadal leci muzyka)
- We are the champions, we are champions… – dobiegł ich głos Pauli

***

STARTER

wtorek, Listopad 24th, 2009

STARTER
(CAN YOU GIVE ME A WARDROBE?)

- Co ty tu kurna robisz? – spytała speszony Tom
- Nico, zamykaj drzwi i spadaj! – warknął Gustav
- Dupa! Ty się wynoś, muszę się schować przed Georgiem! – protestował Kaulitz
- A ja przed Billem, dobra pójdziemy na kompromis… właź, tylko masz siedzieć cicho, bo nas znajdą. – zadecydował Schäfer. Tom wgrzebał się do szafy i zamknął drzwiczki, po chwili powiedział:
- A tak w ogóle, po co się chowasz przed Billem? Ta kaleka niby miałaby ci przyłożyć?
- To nie twoja sprawa, a tak poza tym jak Bill jest kaleka to ty nie lepszy. – wydedukował Gustav. Nagle chłopaków doszły odgłosy czyichś kroków. To Georg i Bill wchodzili po schodach…
- Zawalę mu, zawalę w mordę!! – wykrzyknął Georg, w rękach trzymał swój ulubiony T-shirt z Guns N’ Roses upaprany masłem orzechowym(widać Tom znalazł coś czy można posprzątać w kuchni^^)
- Oj zamknij się! To tylko masło, a tak pieprzona farba się już nie odpierze! – panikował Bill, na tyłuku miał swoje ukochane spodnie z suwaczkami upieprzone w zielonej farbie.
- Pewnie to masło się nie odpierze, przecież jest polskie. – dodał Georg
Tymczasem w szafie…
- Coś ty zrobił Billowi? Że chce ci zawalić? – spytał Tom
- Pamiętasz jak parę dni temu Bill nie mógł znaleźć swoich pedałkowatych spodenek? No wiesz czarne z dwoma suwakami. – zaczął Gustav
- No, no pamiętam.
- Bill nie mógł znaleźć tych spodni, bo były w plecaku, który wiozłem na „mazanie”. Jak kończyłem graffiti spray się skończył, zacząłem walić tą puszką i farba się wylała na plecak a dokładniej na spodnie Billa. A ty, co zrobiłeś Georgowi?
- Jak rozbiłem ten słoik z „mazią” czy tam kleikiem(fachowe określenie), na krześle wisiał T-shirt Georga, myślałem, że to szmata i wytarłem nim tą paćkę.
- Kur… to bardziej dostaniesz po mordzie… – wtrącił Gustav
- Ale mnie pocieszyłeś, jesus jesteś wprost w tym cudowny. – warknął Tom
- Długo tu jeszcze będziemy siedzieć?
- Nie wiem, aż se pójdą.
- Cholera do kibla mi się chce.
- Jak nie założyłeś pampersa to teraz się wstrzymaj. – nabijał się Tom. Nagle… Gustav pierdnął.
- Zwariowałeś?! Jeszcze nas usłyszą! Weź na wstrzymanie! – powiedział Kaulitz
- Nie mogę! To nie moja wina!
- To może moja?! – mądrzył się Tom i się spierdział
- Mówisz, że nas usłyszą. Przez twoją wentylację to nie będzie czym oddychać!
- Oj zamknij się! – i znowu Kaulitz pierdnął
- Jesus… Bill! Jak detonujesz, to weź uprzedzaj, bo będą gorsze zniszczenia niż w Hiroszimie! – powiedział Georg zatykając nos.
- To nie ja! – protestował Bill
- To niby kto? Tylko ty tak potrafisz, że aż człowieka mdli. Jesus… mógłbyś być bronią dalekiego rażenia albo bombą biologiczną!
- To na serio nie ja! Ale…
- Ale śmierdzi jak ty…
- Albo Tom! – wydedukował i zwrócił wzrok w stronę szafy. – Georg… tam…
Chłopcy powoli zbliżali się w stronę szafy. Toma i Gustava oblał zimny pot, nagle Schäfer nie wytrzymał i zapytał:
- Co robimy?!
- Nie wiem… ale co to jest? – powiedział Tom i wskazał parę żółtych ślepi
- Nie wiem…
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! – wrzeszczał Tom, to „coś” „rzuciło się” na niego i wypadł z szafy. – Zabierzcie to!! Zabierzcie to!!
Georg i Bill gapili się na niego jak na wariata. Nagle do pokoju wbiegła Paula i krzyknęła:
- Co tu się dzieje?!
- Nie widać?!! To mi chce zeżreć mózg i włosy!! – wrzeszczał Tom
- Tom uspokój się! Słyszysz?!! Uspokój się!!
- Nie!! To mnie zżera, to mnie zżera!! – wrzeszczał Tom i rzucał się po pokoju. Paula złapał go za rękę i przyparła do ściany, po czym zdjęła mu wypchaną sowę(a coście myśleli?) z głowy.
- Po cholerę otwieraliście szafę?! – zapytała i rzuciła „zwierzątko” w kąt
- Bo chcieli się przed nami schować… – wtrącił Bill i wyciągnął Gustava za rękę z szafy
- O cześć eh em… Georg. To ja pójdę po jabola może i.… – powiedział Tom
- Najpierw mi kurwiarzu powiesz, coś zrobił z moim T-shirtem – warknął Georg i podniósł Toma za fraki
- Co? Bluzka? A, a, a co z nią? No, bo wiesz trochę się źle czuję i no… – mącił dalej
- Dobrze wiesz co, a teraz pójdziemy na stronę.
- Nie, nie, ratujcie mnie!! Ja nie chce umierać, sprzęt mało używany!!! Prawie nówka, nie, nie, tylko nie kastracja! – wrzeszczał Tom w agonii. Tymczasem Georg zaciągał go do drugiego pokoju(bez sprośnych myśli proszę).
- No to Gustavku chodź do wujka Billa.
- Zostaw mnie pojebie – piszczał Gustav
- Nie martw się, nie będzie bolało. No może trochę i tylko w pewnych miejscach – powiedział Bill podchodząc do Gustava i wyciągnął z kieszeni butelkę o nieznanej zawartości
- Nie zbliżaj się, bo zarobisz w jaja, których nawiasem mówiąc z pewnością nie masz … – mądrzył się Schäfer
- No, co ty … – rzekł i chlusnął wodą z butelki na Gustava, którego skóra zaczęła skwierczeć – Here’s Billy(nie przypomina wam to słów z pewnego horroru… o psychopacie)
- Aaaaa! Dajcie mu psychotropów. On jest chory, on jest chory, zabije mnie, zabije mnie!!! – wrzeszczał Gustav i zaczął uciekać po schodach. Bill ruszył za nim i wrzeszczał:
- Nie zabije cię. Tylko wypalę skórę i oczy!!! :] No chodź tu. Nie będzie bolało, nie mniej niż oskalpowanie!
Paulina stała na środku pokoju i gapiła się na to wszystko jak na teatrzyk pacynkowy w Abramowicach( w rolach głównych: pacjenci)…

***